Rozdział trzydziesty czwarty: Zdrajca i uciekinier.
Nazajutrz Eileen obudziła się z ogromnym bólem głowy. Nie pamiętała, co się wydarzyło. Na fotelu spał Severus. Dziewczyna wstała. Ból głowy nasilał się. Ostrożnie doszła do drzwi łazienki. Weszła do środka. Zwymiotowała. Podeszła do umywalki nad, którą wisiało lustro. Spojrzała na nie mimowolnie i zobaczyła, że jej włosy mają czarny odcień. Zaczęła krzyczeć.
- Co się stało?- do łazienki wpadł zaspany Snape.
- Moje włosy! Zobacz! Co się z nimi stało?- spytała.
- Aha. Przefarbowałaś je wczoraj.
- Jak to nic nie pamiętam!
- Nie dziwię się. Byłaś pijana.- powiedział spokojnie Snape.
- Co?!- dziewczynka chwyciła się za głowę. Faktycznie przypomniała sobie, co wczoraj zrobiła.- Przepraszam.- powiedział.
- Nie gniewam się. Idź się połóż. Przyniosę Ci coś do jedzenia.-odp Severus.
- Severusie, a gdzie wczoraj poszedłeś?- Eileen zatrzymała nauczyciela w drzwiach.
- Deportowałem się do Hogwartu. Chciałem sprawdzić stan Pottera.
- Jak on się czuje?
- Wygląda lepiej niż poprzednio. Niedługo wróci do siebie.- nietoperz wyszedł z pokoju. Dziewczyna leżała w łóżku rozmyślając na różne tematy.
...
- Pss...Remusie słyszysz mnie?- Igor stanął przed celą, w której leżał nieprzytomny i zakrwawiony Lupin.- Remusie słyszysz mnie?- Karkarow próbował obudzić nieprzytomnego, jednak bez skutku. Postanowił wejść do celi. Ukląkł przy nim. Podniósł bezwiedne ciało i nalał mu do ust jakiś eliksir. Niebawem wilkołak się obudził, starał się coś powiedzieć, ale był bardzo osłabiony.
- Remusie wiem, że mnie słyszysz. Słuchaj jestem tajnym szpiegiem Albusa. Jesteś teraz w siedzibie Bellatrix Lestrange. Czarny Pan ufa mi bezgranicznie, dlatego na razie nie mogę Cię ocalić. Wyślę patronusa do Dumbledore'a i powiem mu, że tu jesteś. Musisz wytrzymać jeszcze trochę.- Remus kiwnął głową. Był strasznie wychudzony, na jego skórze było mnóstwo siniaków, cerę miał bladą, a jego, już dłuższe włosy lepiły się od krwi.
- Dziękuje Ci- wychrypiał.
- Przyniosłem Ci koc i eliksir regenerujący. Już niedługo. Trzymaj się.- Karkarow wyszedł. Lupin przykrył się kocem i wypił miksturę. Niedługo zasnął.
...
Dumbledore siedział w swoim gabinecie. Przed jego biurkiem stał Syriusz, Tonks i Horacy Slughorn.
- Dziękuje wam za szybkie przybycie. Mamy duże problemy ze względu na brak nauczyciela eliksirów i nauczyciela obrony przed czarną magią. Horacy obejmiesz stanowisko nauczyciela eliksirów i opiekuna Slytherinu, Nimfadoro chciałbym, abyś Ty nauczała transmutacji. Alastor ma za dużo obowiązków w ministerstwie, a Minerwa nie czuje się jeszcze na siłach. Syriuszu wiem, że to dla Ciebie szok, ale czy mógłbyś objąć stanowisko nauczyciela O.P.C.M? Rozmawiałem z Korneliuszem i ostatecznie zgodził się.- Łapa stał jak wryty.
- Myślę, że to będzie dla mnie zaszczyt.
- Cieszę się i jeszcze jedno. Zostaniesz opiekunem Gryffindoru. Minerwa jak już mówiłem nie czuje się na siłach i uznała, że Ty najlepiej nadasz się na opiekuna i jej nie zawiedziesz.- Syriuszowi popłynęły łzy wzruszenia. Tonks patrzyła na kuzyna z podziwem. W pewnym momencie ich spojrzenia napotkały się. Patrzyli na siebie długi czas. Nie zauważyli, a do pokoju wleciał lśniący patronus. Przemówił głosem Karkarowa.
Albusie, Remus jest w siedzibie Bellatrix Lestrange. Będę dziś w nocy trzymał wartę. Deportujcie się, a zaprowadzę was do niego. Będziecie mogli go uratować.
Ps Użyjcie peleryny niewidki, wiem, że Potter taką ma. Remus jest w bardzo złym stanie.
niedziela, 31 sierpnia 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział dwudziesty drugi: Niefortunne przypadki. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Lekcje były luźniejsze. Wszyscy myśleli o nadchodz...
-
Tenebris Snape Tenebris Snape- córka Severusa Snape’a i Bellatrix Lestrange. Przez 13 lat mieszkała w sierocińcu. Pewnego dnia Bella za...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz