Rozdział dwudziesty drugi: Niecny plan Rona i Hermiony.
Minęły cztery miesiące od czasu, gdy Eileen trafiła do Hogwartu. Zaprzyjaźniła się z Harrym, jednak nie odkryli wielkiej tajemnicy, którą skrywał Zakon. Zresztą nie mieli za dużo czasu. Widywali się jedynie na posiłkach i meczach Quidittcha, ale na meczach grali przeciwko sobie. Dwa razy wygrali Ślizgoni, a trzy Gryfoni. W ciągu tych czterech miesięcy Harry nie miewał żadnych koszmarów za to Eileen doznawała koszmarów dotyczących profesora eliksirów. Nikomu o tym nie mówiła, jednak codziennie była wykończona. Nie miała na nic siły. Często zdarzało jej się zasypiać na lekcjach i zarabiała szlabany, ale u Snape'a nigdy, jednak na eliksirach spała najczęściej.
- Hej Eileen!- Susan podeszła do przyjaciółki. Zapoznały się miesiąc po rozpoczęciu roku.- Mamy dziś razem! Teraz mamy eliksiry!- Powiedziała Susan
- To świetnie!- Powiedziała zachrypnięta Ślizgonka. Draco Malfoy patrzył na Susan. Jego oczy w pewnej chwili zrobiły się szklane. Poczuł się tak, jakby przez jego ciało przepływał ciepły prąd.
- Draco wszystko gra?- Spytała Susan. Malfoy nic nie odpowiedział. Patrzył się na Puchonkę jakby była kolejnym cudem świata.
- Draco?- Żadnej reakcji.
- Eileen może pójdziemy z nim do Pomfrey?
- Zgoda.- Zgodziła się Eileen i razem z Susan poszli w kierunku szpitala podtrzymując z obu stron omdlewającego Ślizgona.
- A temu co się stało?- Spytał Ron przy stole Gryfonów.
- Na mnie to chyba zrobiło mu się słabo. - Zauważyła Hermiona- I co z tą Eileen? Wiesz coś już?- Spytała
- Nie nic nowego, wiem tylko tyle co 4 miesiące temu. Chciałbym się dowiedzieć, ale nie mam pomysłu jak.
- A może porwij Snapeowi wspomnienia i zanieś do myślodsiewni!- Krzyknął Ron.
- Ta jasne. A jak to niby zrobię?-Spytał bliznowaty.
- Podobno Eileen jest dobra z eliksirów, możecie uwarzyć eliksir słodkiego snu i dać mu do wypicia.- Stwierdziła Granger.
- To w sumie nie głupie wiesz. Pogadam z nią.- Harry chciał jeszcze na chwilę udać się do sypialni. Zostawił tam książki do transmutacji. Na korytarzu wpadł na Susan Smitch.
- Cześć! Susan masz dziś czas?- Spytał Potter. Od miesiąca Susan i Harry chodzili ze sobą. Układało im się bardzo dobrze.
- Niestety dziś nie dam rady, może jutro umówmy się nad jeziorem ok. 12:00? Pasuje Ci?
- Tak no to cześć!- Powiedział Potter i pocałował swoją dziewczynę w policzek. Sus uśmiechnęła się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział dwudziesty drugi: Niefortunne przypadki. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Lekcje były luźniejsze. Wszyscy myśleli o nadchodz...
-
Tenebris Snape Tenebris Snape- córka Severusa Snape’a i Bellatrix Lestrange. Przez 13 lat mieszkała w sierocińcu. Pewnego dnia Bella za...
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz