czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział osiemnasty: Aurorzy
W poniedziałek przy śniadaniu Dumbledore ogłosił ważną rzecz.
- Dzień dobry wam wszystkim. Mam do ogłoszenia parę informacji. Pierwsza: Do Hogwartu przybyli aurorzy, aby zając się waszym bezpieczeństwem. A o to i oni.- Na środek wyszedł Moody, którego wszyscy znali, obok niego stała młoda kobieta z włosami koloru gumy do żucia.- Aurora Moodiego pewnie znacie. A to jest Nimfadora Tonks. Oboje będą mieszkać w Hogwarcie. Druga informacja: Stanowisko nauczyciela transmutacji obejmie profesor Alastor Moody, ja niestety mam do załatwienia sprawy Hogwartu.- W sali dało się słyszeć szepty. Harry słyszał o Tonks od Susan, w końcu Susan była jej siostrzenicą. Potter dostrzegł, że Remus wita się z Tonks. Było widać na pierwszy rzut oka, że czują do siebie miętę.
- Cześć Harry!- Susan podeszła do stołu Gryfonów.
- O cześć! Może usiądziesz?- Zaproponował Gryfon czerwieniąc się na twarzy. Puchonka usiadła obok niego.
- Ciocia będzie mieszkać w Hogwarcie.- Zaczęła mówić Susan.
- To fajnie.
- Z kim macie dziś zajęcia?
- Ze Slytherinem, niestety.
- Nie są podobno tacy tragiczni. Znasz Dracona Malfoy'a?
- Jasne, że znam.- Potter przypadkiem potrącił puchar i wylał sok dyniowy.
- To mój kuzyn.
- Co?!
- Jestem z rodziny czystej krwi i spokrewniona z Malfoyami, ale to w sumie daleka rodzina. Mój tata jest kuzynem Lucjusza Malfoy'a.
- Nie ... wiedziałem.- Obruszył się Gryfon.
- Nie szkodzi. Co teraz macie?
- Teraz eliksiry. Od czasu, kiedy McGonagall nie ma plany są totalnie pomieszane! Tydzień temu w poniedziałek mieliśmy historię magii, a dziś eliksiry!- Ron zakrztusił się sokiem, a Hermiona poklepała go po plecach.
- My mamy transmutacje z Alastorem.- Odparła Puchonka.- To ja już idę. Cześć zobaczymy się na obiedzie!- Susan pobiegła do swoich.
- Dobra my też spadamy. Mamy ze Snapem. - Gryfoni zeszli do lochów. Harry zaczął szukać wśród Ślizgonów Eileen, ale nigdzie jej nie było, zresztą nie tylko jej. Brakowała Dracona i Pansy. Nauczyciel eliksirów wszedł do klasy, a za nim podążyli uczniowie.
- Uwarzycie eliksir spokoju. Wskazówki są w podręczniku. Składniki tam, gdzie zawsze. Niestety będę nieobecny na lekcji. Granger i Weasly jesteście odpowiedzialni za wszystko co się tu dzieje.- Severus wyszedł z klasy. Gryfoni zaczęli robić eliksiry zaś Ślizgoni korzystali z okazji, że nauczyciela nie ma i dokuczali Gryfonom. Ron i Hermiona nie mogli nad nimi zapanować. To była porażka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...