Rozdział czternasty: Quidditch
W sobotę rano Eileen udała się do lochów, gdzie oczekiwał jej profesor eliksirów. Dziewczyna zapukała do hebanowych drzwi. Usłyszała krótkie ,,proszę". Weszła do klasy.
- Witam panno Ellis.- Powiedział profesor.- Jak już mówiłem w poniedziałek, dziś odbędą się testy Quidditcha. Quidditch to gra czarodziejów.- Snape objaśnił dziewczynie o, co chodzi w tej pasjonującej i niebezpiecznej grze.
- Jak już wcześniej wspomniałem Slytherin na chwilę obecną nie posiada Szukającego. Myślę, że mogłabyś objąć to stanowisko, ale musisz wziąć udział testach. Za chwilę powinien tu być kapitan drużyny Marcus Flint.
- Profesorze dlaczego akurat mnie pan poprosił o to, abym wzięła udział w tych testach?- Spytała Ślizgonka.
- Możesz posiadać predyspozycje do latania na miotle.- Odparł Severus.
- Skąd pan profesor może wiedzieć, że akurat ja...- Dziewczyna przerwała, bo do klasy wszedł Flint.
-Dzień dobry. Możemy zaczynać.- Oznajmił kapitan i popatrzył na Eileen.- Idzie pan z nami?- Spytał.
Sev kiwnął głową i razem z uczniami udał się na boisko od Quidditcha. Gdy byli na miejscu, Snape usiadł na trybunach. Na trybunach nie był jednak sam. Na testy przybyli Gryfoni razem ze swoim opiekunem. Lupin usiadł koło Severusa.
- Witaj Severusie! Mam nadzieje, że nie będziemy wam przeszkadzać.
- Nawet jeśli to nie mamy wyboru. Boisko do Quidditcha jest jedno. - Sev uśmiechnął się drwiąco.
Lupin rozejrzał się wkoło i zobaczył swoją córkę chrzestną. Pomachał jej, jednak ona była zbyt zajęta, by spojrzeć co się dzieje na trybunach. Flint tłumaczył jej jak wejść na miotłę. Nareszcie Ślizgonka siedziała już na miotle. Unosiła się w powietrzu. Kapitan Ślizgonów otworzył znicz. Złoty znicz zaczął latać jak opętany.
- Teraz spróbuj go złapać!- Krzyknął Marcus do Eileen. Ellis z szybkością błyskawicy goniła znicz. Była naprawdę dobra. Doskonale panowała nad miotłą! Po 10 minutach Ślizgonka złapał złotą kulkę.
- Dobrze sobie poradziłaś! Bierzemy Cię do drużyny.- Flint był zachwycony.
- Nie wiedziałem, że potrafisz tak latać!- Lupin zszedł z trybun, by pochwalić swoją wychowankę.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Mając taką Szukającą zapewne wygracie wszystkie mecze!- Nadal chwalił Remus.
- Mam taką nadzieje. Jednak zapominasz Lupin, że w drużynie macie Pottera.- Snape stanął obok Remusa.
- Tak Harry jest bardzo dobrym graczem, ale tym razem będzie musiał się natrudzić.- Lupin pogłaskał Eileen po głowie po czym znowu usiadł na miejscu kibica. Severus Snape poszedł do zamku. Po godzinie testy dobiegły końca. Harry i Eileen udali się nad jezioro. Usiedli przy brzegu i zaczęli rozmawiać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział dwudziesty drugi: Niefortunne przypadki. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Lekcje były luźniejsze. Wszyscy myśleli o nadchodz...
-
Tenebris Snape Tenebris Snape- córka Severusa Snape’a i Bellatrix Lestrange. Przez 13 lat mieszkała w sierocińcu. Pewnego dnia Bella za...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz