Eileen wyszła z lochów. Na korytarzu natknęła się na Pottera.
- O cześć! Pamiętasz mnie? Poznaliśmy się wczoraj przed Wielką Salą.- Zapytał Harry.
- Cześć! Pamiętam. Co tam u Ciebie słychać?- Ślizgonka czuła się niekomfortowo. Znała tego Pottera tylko z opowieści Remusa. Był niezwykłym chłopcem, który pokonywał wszystko, co złe.
- U mnie dobrze, ale wiesz chciałbym Cię poznać. Może się spotkamy?- Harry koniecznie chciał się dowiedzieć wszystkiego o tej dziewczynie.
- W sumie to dobry pomysł. To nie wiem, kiedy Ci pasuje?
- Może w sobotę?
- W sobotę mam testy Quidditcha.
- Serio?... Znaczy ja też mam. To po testach?- Potter doznał szoku zupełnie nowa uczennica nie mająca pojęcia o magii idzie na testy Quidditcha?!
- Zgoda. No to do zobaczenia. Mam transmutacje.
- Cześć!- Harry pomachał oddalającej się Ślizgonce.
- Harry! Szukaliśmy Cię wszędzie.- Hermiona była cała czerwona na twarzy.
- Co?.. Ah tak. Rozmawiałem z.... ee...kimś.- Harry nie chciał, żeby jego przyjaciele dowiedzieli się o planach wobec nowej uczennicy Hogwartu.
- Późno już. Za pięć minut mamy lekcje.- Powiedziała Hermiona ciągnąc Rona za rękę.
- Wyluzuj Hermiono! Mamy teraz z Lupinem.- Krzyczał Ron wyrywając się z uścisku Gryfonki.
- No i co z tego! To, że jest naszym opiekunem Domu nie znaczy, że możemy się spóźniać!
- Dobra już dobra! Tylko mnie puść!. - Po chwili trójka Gryfonów siedziała w klasie O.P.C.M.
Remus Lupin postarzał się przez te dwa lata. Na oko schudł co najmniej 10 kg no i te blizny na twarzy...
...
Dzień dobiegał końca. Uczniowie i nauczyciele udali się na kolację. Harry spostrzegł, że przy stole nauczycielskim brakuje Snape'a i Lupina. Ponadto dyrektor jadł kolację dość szybko. Po chwili wstał i wyszedł. Potter powędrował za nim wzrokiem. Staruszek zniknął za brązowymi drzwiami.
,,Coś się szykuje".- pomyślał bliznowaty.
Po niedługiej chwili do Sali weszli Snape, Lupin, Moody, dyrektor i kobieta z różowymi włosami. Przysiedli się do stołu nauczycielskiego i zaczęli rozmawiać między sobą.
Kolacja dobiegła końca. Harry, Ron i Hermiona udali się do pokoju wspólnego Gryffindoru.
- Dla mnie to dziwne. - Zaczęła niespodziewanie Hermiona.
- Co jest takie dziwne?- Spytał Ron.
- Chodzi o profesora Lupina. Dziwne jest to, że Dumbledore zatrudnił go po raz drugi.
- A co wolałabyś może takiego kogoś jak Lockchart? Ja tam się cieszę, że nas uczy.- Odparł rudzielec.
- Nie w tym rzecz. Jasne, że Lupin jest najlepszym nauczycielem O.P.C.M. jakiego miał Hogwart, ale pamiętacie, że na nauczycieli O.P.C.M. został rzucony urok. Nikt nie uczył tego przedmiotu dłużej niż rok! Zawsze coś musiało się zdarzyć, że dany nauczyciel(O.P.C.M) po roku rezygnował i już nie wracał. To samo spotkało Lupina! Odszedł, bo sytuacja Go to tego zmusiła, a teraz Dumbledore przywraca Go na dawne stanowisko? Boję się, że Lupinowi może się coś stać. Urok został nie został rzucony przez byle kogo, został rzucony przez Voldemorta.
W pokoju wspólnym zapadła cisza, którą przerywała burza na dworze...
Remus Lupin- nauczyciel Obrony Przed Czarną Magią, chwilowo opiekun Gryffindoru. Ojciec chrzestny Eileen Lily Ellis(Potter). Podczas pełni zamienia się w wilkołaka. Jest członkiem Zakonu Feniksa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz