Rozdział jedenasty: Nowi uczniowie, nowe problemy
Uczniowie dostali plany lekcji. Harry i Ron ucieszyli, gdyż lekcji nie było zbyt dużo, lecz zaskakująco mało. Harry spojrzał na plan. Dziś zaczynał o 12:00 i miał historię magii, transmutacje,obronę przed czarna magią, starożytne runy i opiekę nad magicznymi stworzeniami.
- O jak fajnie mamy dziś z Puchonami i nie ma dziś eliksirów!- Ron był zachwycony.
- No tak nie ma, ale od środy do końca tygodnia mamy po dwie lekcje eliksirów pod rząd. O matko nie zniosę Snape'a! Aż mnie ciarki przechodzą!- Obruszył się Harry.
- Przesadzasz. Snape lubi się z Tobą droczyć i tyle.- Oznajmiła Hermiona. Po chwili do stołu Gryfonów podeszła nowa Puchonka.
- Cześć jestem Susan Smitch! Dowiedziałam się, że dziś mamy razem zajęcia i chciałam się z wami przywitać. Jestem tu zupełnie nowa i nie mam za bardzo pojęcia o co chodzi z magią. Czy możecie mi powiedzieć co to są te starożytne runy? Starałam się dowiedzieć od moich, ale chyba sami nie są zbyt ogarnięci.
- Ja jestem Hermiona, a to Ron i Harry.- Wskazała na Gryfonów Hermiona. Starożytne runy to dzidzina magii zajmująca się wróżeniem z run.
- Mam nadzieje, że mi się spodoba. A ta cała transmutacja?
- To zamienianie przedmiotów w zupełnie inny obiekt.
- O to mi się zaczyna podobać. A kto tego uczy?
- Właśnie skoro McGonagall jest w szpitalu?- Zdziwił się Ron.
- W tym roku ma nauczać tego przedmiotu Albus Dumbledore.- Odpowiedziała Gryfonka.
- Na gacie Merlina! Dumbledore uczyć! Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.
- Daj spokój. Uczył tego przedmiotu zanim został dyrektorem.- Hermiona zwróciła się do Susan- Do twarzy Ci z szatą Puchonów.
-Dzięki! Szczerze, myślałam, że trafię do Slytherinu. Moja cała rodzina tam chodziła. Jestem czystej krwi. Mieszkam ciotką Tonks. Moi rodzice mieszkają we Francji. Przez 4 lata chodziłam do Akademii Magii w Beauxbatons. Jednak rodzice postanowili, że będę mieszkać w Londynie. Chcieli podtrzymać rodzinną tradycje i zapisać do Hogwartu.
- O rany! Nie wiedziałam, że chodziłaś do Beauxbatons! Bo w zeszłym roku był Turniej Trójmagiczny i nie zauważyłam Cię. - stwierdziła Hermiona.
- Bo nie było mnie. Tata zabronił mi jechać. Mówił o jakimś Czarnym Panu i śmierciożercach.
- No tak, ale nikt nie wiedział, że się pojawią się na tym całym turnieju.
- Tak, ale mój tata zna tego Igora Karkarowa. Wiedział, że był śmierciożercą i siedział w Azkabanie. Bał się, że jak on tam będzie może stać mi się krzywda.
- A czemu Tobie?- Spytał zainteresowany Harry.
- Bo mój tata pochodzi z rodziny czarodziejów czystej krwi i proponowano mu by zajął szeregi Sami- Wiecie- Kogo, ale odmówił. Rodzice zapisali mnie tu, ponieważ uznali, że oprócz podtrzymywanej tradycji rodzinnej posiadam większe umiejętności magiczne niż te, które nabyłam w poprzedniej szkole. Tam uczyli nas tylko dobrych manier i samej teorii magii.
- To bardzo ciekawe co mówisz.- oznajmił Ron.
- Tak, ale chyba istnieją ciekawsze historie chociażby o Tobie, Harrym Potterze. - Susan zarumieniła się.
- No bez przesady.
- Jestem ciekawa tej lekcji O.P.C.M. Znam tego Remusa Lupina. - Smitch zamyśliła się.
- Znasz Lupina?! Skąd?!- Zaczął wypytywać bliznowaty.
- Spotyka się z moją ciotką Tonks. Ciocia chyba się w nim zakochała.- Zaśmiała się Susan.
- To musisz znać też tą Eileen. Kto to?- Potter nie szczędził dalszych pytań.
- Znam ją trochę. Czasem przychodziła z Lupinem do mojej cioci. Rozmawiałam z nią, ale nigdy o magii. Podobno nie wolno było nic jej mówić.
- Czemu?
- Tego nie wiem.
- A gdzie jest teraz?
- Poszła na zajęcia. Ma inny plan. Z tego co wiem mają z Krukonami O.P.C.M.
- Trzeba będzie coś od niej wyciągnąć- Powiedział Harry bardziej do siebie.
- Co? Ale po co. Przecież jej nie znasz. Czego od niej chcesz?- Spytała Hermiona. Potter pokrótce opowiedział wszystko, co udało mu się podsłuchać pod drzwiami o tym, co Dumbledore mówił o Eileen.
- Myślisz, że to może mieć jakiś związek z Voldemortem?- Zapytał Ron.
- Jestem o tym wręcz przekonany!- Susan Smitch przysłuchiwała się nowym znajomym z ciekawością i przerażeniem.
- Jest 11:50! A ja nawet nie zdążyłam zjeść śniadania!- Oburzyła się Granger. Cała czwórka pobiegła na 2 piętro, gdzie miała odbyć się ,,interesująca" lekcja historii magii.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział dwudziesty drugi: Niefortunne przypadki. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Lekcje były luźniejsze. Wszyscy myśleli o nadchodz...
-
Tenebris Snape Tenebris Snape- córka Severusa Snape’a i Bellatrix Lestrange. Przez 13 lat mieszkała w sierocińcu. Pewnego dnia Bella za...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz