wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział piętnasty: ,,Połowa za nami"
- Słuchaj Eileen chciałem prosić Cię o rozmowę.- Zaczął niepewnie Harry.
- Tak wiem. Mów. Zamieniam się w słuch.- Gryfon i Ślizgonka usiedli na brzegu jeziora.
- Wiem, że może być Ci trudno to wszystko ogarnąć, ale podobno mamy ze sobą coś wspólnego.
- Nie do końca rozumiem.- Twarz Ślizgonki zrobiła się poważna i zamyślona.
- Może zacznę od Remusa. Twój ojciec chrzestny należy do  tajnej organizacji walczącej przeciwko Voldemortowi.
-  Przeciwko komu?- Dziewczyna była kompletnie o niczym nie poinformowana.
- To taki czarnoksiężnik, który chce mnie dopaść.
- A po co akurat Ciebie?- Harry był w totalnej rozsypce. Opowiedział wszystko Eileen o sobie i Voldemorcie.
- Czyli ten czarodziej chce Cię dopaść, bo nie udało mu się Ciebie zabić wtedy, w sensie 15 lat temu.
- Dokładnie. A teraz najważniejszy punkt naszej rozmowy. Ta tajna organizacje nazywana jest Zakonem Feniksem. Remus właśnie należy do Zakonu. Nie miałabym o tym zielonego pojęcia, ale na szczęście zebrania Zakonu odbywały się w domu mojego chrzestnego ojca, Syriusza Blacka, zresztą Syriusz jest przyjacielem Twojego ojca chrzestnego. Chodzili razem do Hogwartu. I z tego co udało mi się dowiedzieć to podobno mamy coś ze sobą wspólnego.
- Ale co?
- No właśnie tego chciałem dowiedzieć się od Ciebie.- Harry zamilkł. Wpatrywał się w jezioro. Po chwili zaczął znowu mówić.
- Dumbledore był przekonany, że trafisz do Gryffindoru.
- Czemu?
- Bo Twoi rodzice tam chodzili. Dyrektor ostrzegł Snape'a i Lupina, że zacznę węszyć w Twojej sprawie. Mówił, że prędzej czy później dowiem się prawdy. Powiedz teraz coś o sobie. Może dojdziemy do wspólnych wniosków.- Dziewczyna powiedziała o sobie niewiele. Sama przecież nie znała siebie tak dobrze. Przez 15 lat trzymano ją w tajemnicy. Nagle dowiedziała się prawdy o sobie, ale teraz okazało się, że prawdy nie znała nawet w połowie. Zapadał zmrok. Na dworze zrobiło się zimno i pochmurnie. Harry i Eileen siedzieli nad jeziorem. Nie mieli zamiaru się ruszać.
- Potter!- Harry usłyszał głos, który należał do Snape'a. Chłopak wstał. To samo zrobiła Eileen.
- Potter, czy Ty wiesz, która godzina?- Spytał przez zaciśnięte zęby.
- Nie.- Odpowiedział Harry zgodnie z prawdą.
- Nie było Cię na kolacji! Cała rada pedagogiczna Cię szuka, z Ty siedzisz sobie tak spokojnie!
- Przepraszam, ale nie rozumiem, czemu pan szukał mnie. Raczej nie obchodzi pana, co robię, nie jestem ze Slytherinu!- Potter zrobił się czerwony na twarzy.
- Owszem Potter nie jesteś i całe szczęście. Dostałem polecenie od dyrektora, abym pomógł w poszukiwaniach sławnego Pottera! Profesor Lupin szuka Cię w szkole. Może udasz się tam z łaski swojej i powiesz mu, że siedziałeś nad jeziorem i miałeś gdzieś cały świat!- Snape o mało nie popluł się ze złości.
- Panno Ellis proszę udać się do dormitorium Slytherinu. Kolację przyniesie pani skrzat.- Ton z jakim Snape zwrócił się do Eileen o mało nie zwalił Gryfona z nóg. ,,Tak na niego się wydzierał, ale przecież ją też powinien ochrzanić! Eileen też siedziała nad tym jeziorem!"
- Harry wszędzie Cię szukaliśmy!- Krzyknął Remus. Zwrócił się do Eileen.
- Wszystko w porządku?- dziewczynka kiwnęła głową i poszła do swojego dormitorium.
- Harry jeszcze raz wykręcisz taki numer, dostaniesz szlaban. Już chcieliśmy zawiadomić aurorów! Jesteś w niebezpieczeństwie! Na wolności grasuje czarodziej, który pragnie Cię zabić.
- Przepraszam.- Wyjąkał Potter.
- Jesteś głodny?- Spytał Lunatyk. Bliznowaty zaprzeczył kiwając głową.
- Dobrze. Idź już spać.- Wybraniec odszedł bez słowa.
- Dziękuje Ci Severusie.- Lunatyk zwrócił się do nauczyciela eliksirów. Ten tylko wykrzywił twarz w grymasie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...