poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział szósty: Hogwart
Do końca wakacji został jeszcze tylko tydzień. Przez cały czas do domu Syriusza przychodzili Snape, Moody, Lupin i Dumbledore. Gromadzili się na tajnych zebraniach.  Harrego zżerała ciekawość o czym wszyscy tak dyskutują. Pewnego dnia postanowił podsłuchać ich rozmowę. Stanął przy drzwiach od kuchni i przyłożył do nich ucho
- Nie możemy tak po prostu nic nie mówić Harremu. On jest taki sam James! Domyśla się czegoś.- To mówił ciemnowłosy Huncwot.
- Zgadzam się z Syriuszem. Nie możemy dłużej trzymać tego w tajemnicy. Po za tym do Hogwartu przybędą aurorzy, żeby Go chronić. Większość z nich to Członkowie Zakonu Feniksa.- Blond włosy Lupin miał entuzjazm w głosie. ,,Zakon Feniksa? Co to u diaska jest i czemu Suriusz nic mi nie powiedział"?  -myślał Potter.
- Tak Potter jest sprytny. Będzie się chciał dowiedzieć.- To był Moody.
- Tak Syriuszu powiesz mu wszystko jak już pójdziemy dobrze?- oznajmił dyrektor. Łapa kiwnął głową na znak potwierdzenia. Dyrektor ciągnął dalej- Remusie, a czy nasza droga Eileen dowiedziała się o tym, że po wakacjach trafi do innej szkoły?
- Tak Albusie. Na początku nie mogła uwierzyć. Już zrobiliśmy zakupy na Pokątnej, ale mam jeszcze jedną obawę. Uczę Eileen zaklęć, żeby miała jakąś wiedzę na temat magii, ale jestem ciekaw, czy ministerstwo się czegoś nie domyśla.
- O to się nie martw. Powiedziałem Korneliuszowi, że znaleźliśmy dziewczynkę, która posiada umiejętności magiczne. Dziewczyna idzie od razu do piątej klasy, więc ma prawo nauczyć się tych kilkunastu zaklęć w domu.- Snape, który siedział nieruchomo i przyglądał się drzwiom za, którymi był Potter wstał i zaczął chodzić dokoła stołu. Dłonie miał skrzyżowane z tył.
- Coś Cię trapi Severusie?- spytał Albus.
- Obawiam się, że dziewczynka prędzej, czy później natrafi na Pottera.
- No i co z tego, przecież Harry nic nie wie!- Łapa roześmiał się.- nawet nie są podobni do siebie!-
Nauczyciel eliksirów skrzywił się.
- Myślę, że pan Potter akurat tego nie będzie w stanie się domyślić.- Auror Moody był co do tego przekonany.
- Remusie została nam jeszcze jedna kwestia. Chciałbym Cię prosić o jedną przysługę.- Remus spojrzał pytająco na dyrektora.- Do końca tych pięknych wakacji pozostał tylko tydzień. Jest mały kłopot, ponieważ nie znalazłem odpowiedniego nauczyciela na stanowisko Obrony przed Czarną Magią. Chciałbym, żebyś ponownie objął to stanowisko. Druga rzecz to to, że Minerwa gdzieś zniknęła. Tuż po zakończeniu roku. Nie mam pojęcia, co jej się stało. Czy mógłbyś zostać przez jakiś czas, dopóki nie odnajdziemy Minerwy, opiekunem Gryffindoru?- Tego Remus się nie spodziewał.
- Albusie sam wiesz o mojej przypadłości. Obawiam się, że jak co miesiąc będę w nie najlepszym stanie do prowadzenia zajęć to uczniowie nie nadrobią sami materiału.- Lunatyk nie wiedział, co ma powiedzieć.
- Nie martw się. Severus zgodził się, co jakiś czas Cię zastępować.- Snape spojrzał na Lupina z... jakby to określić... obrzydzeniem?
- Tak, ale czemu Severus nie może w całości uczyć tego przedmiotu?- spytał blond włosy Huncwot.
- Chodzi też o to, żeby ktoś miał oko na Eileen. Myślę, że dobrze będzie jak będziesz jej wychowawcą Domu i nauczycielem O.P.C.M.
- Skąd pewność, że dziewczynka trafi do Gryffindoru?- spytał Snape.- To, że Potter tam jest nie znaczy, że ona też musi się tam znaleźć. Z tego, co pamiętam,  Tiara zastanawiała się przez jakiś czas, czy Pottera nie przydzielić do mojego Domu.
- Tak wiem, ale to wynika z czegoś zupełnie innego. Chodziło wówczas o więź między nim, a Tomem Riddlem .- Gdy Harry to usłyszał zamarł. Niby o tym wiedział, ale Dumbleodre nigdy mu o tym wprost nie powiedział.- Tak, więc sądzę, że dziewczynka trafi do Domu Gryffindora.- Severus nic już nie powiedział. Zebranie się skończyło. Gryfon pobiegł do swojego pokoju. ,,Co mnie łączy z tą Eileen? "- myślał chłopiec. Zamyślenie przerwał wołający Go Syriusz na obiad.
  Chłopak zszedł. Snape i Lupin jeszcze nie wyszli.
- Po obiedzie idziesz na zakupy. Pójdziesz z Remusem i profesorem Snapem.- oznajmił opiekun.
- A Ty nie idziesz?- zdziwił się Harry.
- Sam wiesz, że nie mogę.- uśmiechnął się słabo Łapa.
 Severus, Remus, Syriusz i Harry usiedli przy stole. Zaczęli jeść w milczeniu. Snape nawet jadł, co Harrego zdziwiło, bo nigdy nie jadł w obecności Blacka. Po skończonym posiłku Potter, Snape i Lupin teleportowali się na ulicę Pokątną, gdzie Harry mógł zrobić zakupy. Zbliżał się już wieczór.
- No Harry ja już muszę iść. Severus odprowadzi Cię do domu. Ale spotkamy się już niedługo. - To mówiąc Lupin deportował się. Po chwili to samo zrobili Harry i nauczyciel eliksirów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...