wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział dwudziesty dziewiąty: Snape Mancion
Eileen trzymała dłoń Snape'a. Po chwili razem wylądowali przed jakimś ogromnym dworem. Dziewczynie chciało się wymiotować.
- Nie martw się niemal wszyscy wymiotują za pierwszym razem.- powiedział Snape wyczarowując miskę, do której Eileen zwróciła wszystko, co do tej pory zdążyła przełknąć.
- Gdzie jesteśmy?- spytała, kiedy skończyła zwracać.
- W mojej siedzibie. Nazywa się Snape Mancion.- powiedział Sev.- Chodź!- Eileen szła za nauczycielem. Była bardzo zdenerwowana. Profesor otworzył jej drzwi. Weszła do środka. Dom był naprawdę ogromny! W salonie stał kominek, naprzeciw niego wielki stół z krzesłami. Obok salonu była kuchnia. Snape rozpalił w kominku. Eileen zauważyła schody.
-Tam są pokoje. Będziesz spała w jednym z nich.
- Profesorze, ale dlaczego nie mogliśmy deportować się do Hogwartu?
- Reszta pewnie się tam niedługo znajdzie, ale Ty musisz zostać tutaj.
- Czemu tutaj? Chcę wrócić do przyjaciół!
- Teraz jesteś w niebezpieczeństwie. Czarny Pan porwał Lupina, bo chcę dowiedzieć się o Tobie. Czarny Pan wie, gdzie jest Hogwart, ale tu nie trafi.
- To po co mam zmieniony wygląd?!
- Dla bezpieczeństwa. Idź na górę. Drugi pokój po prawej stronie jest Twój. Mój jest tuż obok. Rozpakuj się i zejdź na śniadanie.
- Jadłam już u Syriusza profesorze.
- Nie za wiele zdążyłaś zjeść. Zejdź za pół godziny.- Eileen poszła na górę. Weszła do pokoju. Był cały czarny. Łóżko było dwuosobowe. Naprzeciw łóżka były drzwi od łazienki. Dziewczyna rozpakowała się. Usiadła na łóżku. Zmorzył ją sen.
- Ellis!- usłyszała. Nad nią stał Sev. Był wściekły.- Miałaś być na dole 20 minut temu! Co się stało?- złagodniał.
- Przepraszam zasnęłam.- powiedziała zaspana Ślizgonka.
- Dobrze. To teraz chodź ze mną na dół. Musisz coś zjeść.- Sev się uspokoił.
Eileen i nauczyciel zeszli do jadalni. Na stole stały rozmaite potrawy. Dziewczyna usiadła. To samo zrobił Snape. Siedzieli naprzeciwko siebie. Severus sięgnął po gorące kiełbaski. Ślizgonka siedziała zamyślona. Bała się o Remusa. Nie zauważyła, a dwie samotne łezki popłynęły po policzkach. Tęskniła za Remusem bardzo. To On zawsze ją pocieszał w trudnych chwilach, a teraz Go nie ma.
- Zjedz coś.- wyrwała się z zamyślenia. Sięgnęła po kanapkę i posmarowała dżemem. Ugryzła i zaczęła żuć. Teraz już nie mogła się powstrzymać. Nie mogła niczego przełknąć. Rozpłakała się na dobre. Severus zrobił zmartwioną minę. Nie za bardzo wiedział jak ma ją pocieszyć. Nigdy tego nie robił. Wstał i podszedł do niej.
- Proszę.- podał jej chusteczkę. Eileen wytarła łzy. Przełknęła kanapkę.
- Przepraszam nie chciałam.- wyjąkała.
- Nic się nie stało.- Snape patrzył jej w oczy. Tak bardzo przypominały Lily. Zbliżył się do uczennicy. Teraz dzieliły ich tylko milimetry. Nie wiedział jak do tego doszło, ale zorientował się, że Ona i On całują się namiętnie. Jej usta smakowały jak truskawki, Jego usta jak mleczna czekolada...Całowali się tak namiętnie, że Eileen odzyskała swój poprzedni wygląd.
Severus i Eileen kiss

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...