wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział ósmy- ciąg dalszy
Wyszli z domu. Syriusz wyciągnął dwie miotły: Błyskawicę i Nimbusa 2002.
- A kufry?- spytał Harry.- Nie weźmiemy wszystkich rzeczy na miotły.
- Nie przejmuj się. Deportowałem kufer i Hedwigę do Nory.
- To można deportować rzeczy?- Zdziwił się.
- Wszystko można. To, co lecimy?- Podał Harremu Błyskawicę. Usiedli na latającym sprzęcie. Po chwili lecieli wysoko nad miastem. Chłopiec poczuł, że żyje. Latanie to był jego żywioł, a przez rok nie wsiadał na miotłę. Spojrzał na Syriusza. Latał całkiem nieźle. Łapa krzyknął do chłopca.
- Może o tym nie wiedziałeś, ale kiedy byłem w Twoim wieku grałem razem z Jamesem w Quidditch'a. Byłem obrońcą.- Potter nic nie wiedział, że jego ojciec chrzestny był w drużynie, ale nic dziwnego, latał dobrze. W końcu dolecieli do domu  Weasleyów. Molly czekała na nich w jadalni. Gdy ich zobaczyła obdarzyła ich mocnym uściskiem.
- Gdzie Ron?- Spytał piętnastolatek. Molly zrobiła smutną minę.
- W szpitalu Świętego Munga.
- Coooo?! Dlaczego?!
- Latał na miotle razem z Ginny i spadł. Połamał się trochę i zawieźliśmy go do szpitala.-Ciemnowłosy miał żal w sercu. Myślał, że będzie mógł pobyć trochę z najlepszym przyjacielem. No cóż. Miał jeszcze Freda i Georg'a. Ich też lubił.
- Może coś zjecie?- Spytała Molly.
- Na razie nie Molly.- Odpowiedział kuzyn.
- Harry kochanie będziesz spał w pokoju Rona. Kufer i Hedwiga już tam są, a Ty- Zwróciła się do Syriusza.- W pokoju Billa.
- Dziękuje, jednak wolę mieszkać razem z Harrym. Obawiam się, że...- Popatrzył na chłopaka. Harry wiedział o, co chodzi. Nie chciał utrudniać sytuacji, więc poszedł na górę przywitać się z resztą. Na górze spotkał bliźniaków i Ginny. Zaczęli grać w karty czarodziejów. Po 2 godzinach pani Weasly wołała wszystkich na obiadokolacje. Na posiłek przybył cały Zakon, prócz Lupina. Dopiero teraz Harry dowiedział się, że do Zakonu należą Weasleyowie. Wszyscy jedli posiłek w milczeniu. Chłopak przyglądał się Snape'owi. Nie wyglądał za dobrze. Był bledszy niż zwykle(jednak było to możliwe) i  miał podkrążone oczy. Prawie nic nie jadł. jednak  miał cały czas pokerowy wyraz twarzy. Po obiedzie odbyło się zebranie Z.F. Harry, Fred, George i Ginny musieli wyjść. Po godzinie zebranie skończyło się. Niespodziewanie Dumbledore zwrócił się do Harrego.
- Na dworzec odprowadzą się aurorzy. Muszą Cię mieć na oku. W pociągu pilnować Cię będzie profesor Snape.- Gryfon otworzył szeroko usta i wytrzeszczył zielone oczy. Nauczyciele nie podróżują razem z uczniami pociągiem! Jedynym wyjątkiem był Lupin, ale Snape?! Nie no to było nie dorzeczne.  Zapadł wieczór. Bliznowaty był zmęczony, więc poszedł do sypialni spać. Po chwili to samo zrobił Łapa.
Członkowie Zakonu Feniksa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...