Rozdział dwudziesty siódmy: Śmierciożercy
Remus opatrzył rany Złotemu Chłopcu. Była 7:00 rano. Wilkołak nie spał całą noc. Czuwał nad Harrym.
Do pokoju wpadł jak bomba Syriusz.
- Znaleźli Minerwę!- krzyknął. Remus wstał i podszedł do przyjaciela.
- Gdzie?- spytał.
- W domu Malfoyów. Była torturowana. Bella chciała się dowiedzieć o Eileen. Wiedziała, że mieszka z Tobą! Ministerstwo znalazło ją w posiadłości Malfoyów! Chcieli wsadzić Bellę i Narcyzę do Azkabanu, ale uciekły! Nie wiadomo, gdzie są! Minerwa wróciła do Hogwartu. Tam chronią ją aurorzy.
- Pisali o tym w proroku?- Lunatyk zapytał.
- Nie, w Żąglerze. Ksenofiliusa też szukają śmierciożercy.
- Czemu Go szukają?- zdziwił się Remus.
- Podobno to Ksenofilius wiedział, gdzie znajduję się siedziba Malfoyów i powiedział o tym ministerstwu.
- Ale myślałem, że śmierciożercy siedzą w Azkabanie?
- Nie wszyscy Remusie.
- Skąd Voldemort widział o Eileen?- zapytał siebie Remus.
- Nie mam pojęcia. Ale na pewno nie wie, że to siostra Harrego. - Łapa popatrzył na śpiącego zmasakrowanego chłopca.
- Niedługo powinien się obudzić. A Susan jak się czuje?- Lupin był zmartwiony.
- Prosiła mnie, żebym nauczył jej wszystkich zaklęć obronnych. Mówiła, że chcę chronić Harrego. Nie mam pojęcia, co robić. Dziewczyna jest dociekliwa. teraz siedzi w pokoju z Tonks.
- Myślę, że Susan ma rację.
- Że co proszę?- Syriusz był zmieszany.
- Powinniśmy nauczyć jej zaklęć i nie tylko jej.
- O czym Ty mówisz?
- Słuchaj pogadam z Albusem. Wprowadzimy dzieciaki do Zakonu. One już za dużo wiedzą.- Syriusz gapił się na przyjaciela z niedowierzaniem.
- Chyba to dobry pomysł.- powiedział w końcu. - Dobra obudzę resztę. Zrobimy śniadanie. I dziękuje, że jesteś z Harrym..-powiedział Łapa i wyszedł.
... Poczuł straszny ból w klatce piersiowej. Nie mógł złapać oddechu. Chwycił się za serce. Ręka jednak zapłonęła żywym ogniem. Głowa pulsowała rytmicznym bólem. Zaczął krzyczeć ile sił w płucach, jednak to nie przyniosło żadnej ulgi. Dopiero teraz poczuł, że ktoś delikatnie dotyka jego czoła. Usłyszał cichy męski głos, który uspokajająco coś szepce. Harry przestał już krzyczeć, ale miał zimne dreszcze. Poczuł, że ktoś siada na łóżku. Silnym i delikatnym ruchem podniósł chłopca i przytulił. Zaczął kołysać Harrego, jak ojciec małe dziecko.
- Harry?- usłyszał. Harry otworzył oczy.
- Remus?- zaczął kaszleć. Lupin wlał do jego ust wodę.
- Dziękuje.- wychrypiał.
- Ciii nic nie mów. Miałeś koszmarną noc. - powiedział Remus.
- Wszystko mnie boli.- powiedział chłopiec. Lupin przywołał potrzebne eliksiry i podał wycieńczonemu. Harry wypił. Ból ustawał.
- Remus przyniosłem Ci śniadanie.- krzyknął Łapa wchodząc do pokoju.- Na wielkiego Merlina! Harry wstałeś!- Krzyknął Syriusz i podbiegł do łóżka.- Jak się czujesz?- spytał zatroskany.
- Chyba dobrze.- powiedział.- Muszę iść do łazienki.- oznajmił
- Pomogę Ci. - Syriusz wyciągnął rękę, żeby mu pomóc. Harry usiadł na łóżku. Spuścił nogi i wstał. Zachwiał się. Lunatyk złapał chłopca od tyłu. Syriusz i Remus trzymali z dwóch stron Złotego Chłopca i doprowadzili do drzwi łazienki.
- Dalej dam sobie radę- powiedział Gryfon. Łapa i Lunatyk ostrożnie puścili go.
- Harry jakbyś potrzebował pomocy natychmiast zawołaj.- powiedział Remus.
Po chwili chłopak wyszedł z łazienki. Syriusz pomógł dojść mu do łóżka. Gryfon położył się. Łapa patrzył na niego zatroskany.
- Remusie zostanę z Harrym. Możesz zejść na śniadanie.- Lunatyk uśmiechnął się i zostawił Harrego i Blacka samych.
- Jesteś głodny?- spytał Black.
- Nie za bardzo.
- Lepiej Ci coś przyniosę.
- Nie trzeba zjem potem.- Chłopak gapił się na ścianę. Black i Potter trwali w długim milczeniu.
- Remus! Nie!- usłyszeli przeraźliwy krzyk Eileen. Suriusz wstał jak oparzony. Harry patrzył na niego z przerażeniem.
- Idź zostanę tu.- szepnął Harry. Huncwot zbiegł na dół. Zastał tam zapłakaną Eileen.
- Co się dzieje?!- spytał.
- Śmiercożercy porwali Remusa! Zakon pobiegł za nimi! Porwali Remusa!!!!- krzyczała Ellis.
- Uspokój się! Zbierz Ginny, Rona, Dracona i Susan. Idźcie do pokoju Harrego. Załóżcie pelerynę niewidkę i ani pary z ust! Rozumiesz?- powiedział Suriusz. Eileen kiwnęła głową i poszła po przyjaciół. Syriusz wybiegł z domu. Zobaczył Severusa, Tonks, Molly i Artura. Walczyli ze śmierciożercami. Remusa trzymał Greyback. Lunatyk był nieprzytomny. Syriusz wyciągnął różdżkę i zaczął walczyć.
- Avada Kedavra!-usłyszał. Zielone iskry leciały w jego stronę. Łapa stał jak sparaliżowany.
- Nieee!- Pod mordercze zaklęcie podłożył się... Artur Weasly. Padł martwy na ziemię. Po chwili śmierciożercy zniknęli porywając Remusa Lupina.
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział dwudziesty drugi: Niefortunne przypadki. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Lekcje były luźniejsze. Wszyscy myśleli o nadchodz...
-
Tenebris Snape Tenebris Snape- córka Severusa Snape’a i Bellatrix Lestrange. Przez 13 lat mieszkała w sierocińcu. Pewnego dnia Bella za...
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz