czwartek, 27 sierpnia 2015

Tenebris Snape

Tenebris Snape- córka Severusa Snape’a i Bellatrix Lestrange. Przez 13 lat mieszkała w sierocińcu. Pewnego dnia Bella zabiera córkę i przyznaje się, że jest biologiczną matką Tenebris, jednak wyrzeka się córki, gdyż ojcem dziecka jest Severus, który według Belli jest zdrajcą, tchórzem i nie jest czarodziejem czystej krwi. Lestrange nazywa córkę szlamą.  Zabiera dziewczynkę z sierocińca na rozkaz Czarnego Pana. Tenebris ma być zakładniczką. Czyżby Tom Riddle przewidział, że Snape może kiedyś się od niego odwrócić i dlatego trzymał jego córkę w ukryciu? Na szczęście sytuację ratuje Harry Potter. Dzięki darowi nieświadomej leglimencji Potter wchodzi w umysł tajemniczej. Sevrus, Remus, Albus i Syriusz porywają Tenebris z siedziby Malfoy’ów(tam była przetrzymywana). Misja jest prosta, ponieważ właściciele rezydencji nie przewidują, że o dziewczynce dowie się ktokolwiek, dlatego często zostawiają ją samą w domu.
         Córka Snape’a jest pozbawiona umiejętności magicznych, jednak jest wężousta.  Severus pokochał córkę, jednak na razie nie jest w stanie wybaczyć Blacowi, który wpadł na pomysł, by dolać eliksir miłosny do herbaty jemu i Belli. Dla Tenebris Sev zrywa(przez Remusa) z Eileen. Jak potoczy się cała historia? O tym w tomie drugim!:)

wtorek, 25 sierpnia 2015

Rozdział czterdziesty siódmy: Zerwanie.
Severus dygotał, Syriusz siedział na podłodze i wciąż powtarzał: To moja wina, Harry patrzył raz na sufit raz na ojca chrzestnego i nie mógł zrozumieć, co się dzieje. Remus gapił się na Tenebris, która miała spuszczony wzrok. Draco zbliżył się do Pottera.
- Co Snape powiedział Remusowi?-spytał po cichu.
- Nie wiem. Ale zachowanie Snape'a i Syriusza nie jest normalne.-odp Harry.- Syriusz co się dzieje?
- Harry idźcie do pokoi i ani się warzcie podsłuchiwać!-rozkazał Lupin. Potter i Malfoy spuścili głowy i wyszli z salonu. Remus zamknął drzwi na klucz.
- Syriusz! O czym Ty mówisz?! Jak to niby Twoja wina?!- wilkołak był nie tyle co zdenerwowany, on był wściekły.
- To ja, ja dodałem eliksiru miłosnego Snape'owi i mojej kuzynce. James chciał sobie zażartować. Uwarzyliśmy eliksir, a potem wykradliśmy hasło Slughornowi do dormitorium Slytherinu. Wzięliśmy pelerynę niewidkę. Nikt nas nie widział. Wlałem miksturę do herbaty Snape'a i Belli. Ale myśleliśmy, że będą do siebie tylko wzdychać! Skąd mogliśmy wiedzieć, że pójdą od razu do łóżka?
- Jakim cudem ja nic nie wiedziałem o tym kiepskim żarcie?-spytał ponuro Lupin.
- Wiedziałem, że się nie zgodzisz! To miał być tylko żart!- tłumaczył się Black.
- Ty gnido! Zatłukę Cię! Jak mogłeś dolać mi takiego obrzydlistwa do herbaty?! A bodajbyś z piekła nie wyszedł!- Severus wstał. Zrobił się po raz pierwszy chyba w życiu czerwony ze złości.
- Nie wiedziałeś Severusie, że jesteś pod wpływem mikstury?-spytał Lupin.
- Wiedziałem, że coś jest nie tak. Ale eliksir miłośny działa jak alkohol. Wie się poniekąd, co się robiło. Pytasz, czy wiem, że spałem z Bellą? Tak wiedziałem, że między nami doszło do zbliżenia. Ale szybko o tym zapomniałem. Nie wiedziałem, że jest w ciąży! Nie miałem pojęcia, że posuniesz się z Potterem do czegoś tak głupiego! Jesteście sobie równi! - Nagle Tenebris zaczęła płakać. Snape dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że jest tu jego niewinna córka, a on mówi tak jakby to wszystko była jej wina.
- Przepraszam. -Sev spojrzał na Tenebris.- To nie Twoja wina. Wybacz.- Dziewczynka wstała z kanapy i podeszła do nietoperza. Ku zdziwieniu wszystkich przytuliła się do niego. Snape nie miał pojęcia, co ma zrobić. Po chwili zorientował się, że głaszcze ją po głowie. Spojrzał na Lupina. Ten miał lekki uśmiech na twarzy, Black jednak zaciskał do białości pięści. -Połóż się. Chyba masz dość wrażeń na dzisiaj. -Dziewczynka wróciła na kanapę i przykryła się kocem. Po niedługim czasie zasnęła. Remus dał wzrokowy sygnał Severusowi i Syriuszowi. Mężczyźni przeszli do kuchni.
- Eileen nie może się dowiedzieć.- powiedział Sev.
- Severusie musisz jej powiedzieć. Zrozumie Cię. To Syriusz  i jej zmarły ojciec powinni się tłumaczyć. Nie zrobiłeś nic złego.- Lupin pocieszał mistrza eliksirów, Black usiadł ciężko na krześle. Czuł się winny.
- Ona nie może się dowiedzieć! Jak to będzie wyglądać, co Lupin? Słuchaj Eileen mam córkę w twoim wieku i nasz syn to jej brat. Poznajcie się. Na głowę upadłeś?
- Nie, ale nie ukryjesz prawdy.
- Jest wyjście.- powiedział Sev. Spuścił wzrok. Remus domyślał się, co Snape ma na myśli.
- Nie rób tego! Nie możesz z nią zerwać! Ona Cię kocha! Złamiesz Jej serce!- Lupin był bardzo poruszony.- Po za tym macie syna!
- Lupin nie mogę inaczej postąpić. Zabiorę Tenebris do mojej rezydencji.
- Dajesz teraz nogi? Nawet Jej nie powiesz, że z nią zrywasz?- spytał Black.
- Powiedzcie Jej, że przepraszam i że nie mogłem inaczej.
- Snape! Proszę! Ona się załamie. Znikniesz nawet bez pożegnania. - zatrzymywał Sevrusa Remus.
- Mam to szczęście, że jest 12:00, a Ona jeszcze śpi.- To powiedziawszy Severus wyszedł z kuchni. Obudził córkę i po chwili dało się słyszeć trzaskający kominek. Severus i Tenebris zniknęli.
- Co teraz?-spytał Black.
- Nie mam pojęcia.-Remus usiadł na krześle i schował twarz w dłoniach.


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział czterdziesty szósty: Wyznania.
-Co się stało?- Dora Tonks weszła do kuchni. Wróciła jak tylko przeszukała wszystkie okolice. Była zdenerwowana, bo zastała Eileen w Norze. A teraz Snape przyniósł na rękach jakąś dziewczynę.
- Uratowaliśmy ją. Była u Malfoy'ów.- Remus przeszedł obok Dory. Tenebris leżała na kanapie. Nie wiedziała co się dzieje. Widziała mnóstwo ludzi, którzy cały czas coś do niej mówili.
- Tenebris! Kim jesteś? Widziałem Cię. Bellatrix to Twoja matka tak?- Potter zadawał jej mnóstwo pytań. Ta tylko bezradnie patrzyła raz na Snape'a raz na Remusa.
- Mógłbyś Potter na chwilę zamknąć jadaczkę? Widzisz, że Ona jest w totalnym szoku. Odsuń się od Niej. Zrób coś pożytecznego i przyszykuj jej ciepłej herbaty.- Snape usiadł koło Tenerbris. Remus i Syriusz coś szeptali. Luna spała na materacu, a Dumbledore wyszedł gdzieś z Molly. Harry poszedł i zrobił, co kazał Snape. Nienawidził go, ale w sumie to Ona miała się napić herbaty.
- Jak znalazłaś się u Lucjusza?-zapytał zwięźle Sev. Ta jednak zaczęła płakać. Bała się mówić o Lucjuszu.
- Nie płacz. Chcemy Ci pomóc.- Severus podał jej herbatę.
- Moja mama mnie nie chciała.-tylko to jej wpadło do głowy.
- Bella?-dopytał Severus. Tenebris przytaknęła. Nietoperz spojrzał w stronę Huncvotów.
- Ale ona nigdy nie miała córki.- Remus był zmieszany. -Ile masz lat?
-15.-odparła.
-Zawsze mieszkałaś z Bellą?-dopytywał postrach Hogwartu.
- Nie proszę pana. Pani Lestrange pewnego dnia przyszła do sierocińca i mnie zabrała. Miałam 13 lat. Kiedy powiedziała, że jest moją biologiczną matką ucieszyłam się i przytuliłam ją, ale ona mnie odepchnęła. Powiedziała, że nie powinno mnie być i Czarny Pan kazał mnie wziąć. Miałam być zakładniczką. Od tamtego czasu mieszkałam u Lucjusza. Tam działy się dziwne rzeczy. Dopiero po czasie okazało się, że to nie jest świat, w którym żyłam dotychczas. Lucjusz nauczył mnie zaklęć. Nawet dał mi różdżkę, ale okazało się, że nie jestem czarownicą, że jestem charłakiem.- tu dziewczyna zaczęła łkać.- wtedy Lucjusz zaczął mnie źle traktować. Zanim dowiedział się, że nie jestem czarownicą traktował mnie dość dobrze, ale mama nigdy się do mnie nie przyznawała.-dziewczyna rozpłakała się na dobre.
- Dlatego nie pozwalał mi chodzić po górze.- powiedział do siebie Draco wchodząc do salonu. Usłyszał wszystko na korytarzu.- tam próbował ją uczyć zaklęć. Cześć. Jestem Draco Malfoy, syn Lucjusza. Nie martw się uciekłem z domu i jestem z wujkiem.- wskazał na Syriusza. Sev wstał z kanapy.
- Jakim cudem ja nic nie wiedziałem.- spytał samego siebie.
- Tak dziwne prawda, Czarny Pan nic nie powiedział swojemu oddanemu śmierciożercy.- zadrwił Syriusz.
- Syriusz opanuj się! To może mieć jakiś związek.- Remus podszedł do Snape'a, który stał zamyślony. Było widać, ze czymś się przejął nie na żarty. Aż Harry zdziwił się, że Sverus się czegoś boi. Tenebris była nie mniej wystraszona od mistrza eliksirów.
- Kto jest twoim ojcem?- spytał Remus podchodząc do czarnowłosej.
- Nie wiem, Ale mama mówiła, że to zdrajca i, że go nienawidzi,
- Mówiła coś jeszcze?
- Że spała z tatą, bo ktoś dodał eliksiru miłosnego do herbaty. Że to się stało w ostatniej klasie.- Severus stał jak wryty. Był blady jak ściana. Ale i tak wyglądał lepiej niż Black. Łapa o mało nie zemdlał. Chwycił się w ostatniej chwili parapetu. Z jego nosa poleciała krew.
- Syriusz!- Potter znalazł się przy nim i podał chusteczkę.
- Niemożliwe.-szepnął Black i spojrzał na Snape'a. Ten miał martwy wzrok. Eileen! Co ja jej powiem?
-Snape! Ocknij się!- nad nim stał Lupin.- Wstań. Zaprowadzę Cię na górę. Zemdlałeś.
- Eileen!-chwycił nadgarstek wilkołaka.
- Tak jest na górze. Idziemy tam.
- Nie! proszę!
- Co się z Tobą dzieje?-spytał Remus przejęty.
- Remusie! Syriusz!- krzyknął Potter. Lupin spojrzał na przyjaciela, który osuwał się na ziemię, jednak był przytomny.
- Wybacz Snape! Proszę!
- Co się z wami dzieje na Merlina?!- Remus już nie wytrzymał.
- Lupin! - Snape wstał i podszedł do wilkołaka. Szepnął mu do ucha:To moja córka. Teraz Remus stał jak wryty. Nic nie rozumiał. Spojrzał na Tenebris, która cały czas przyglądała się całej sytuacji. Tak była podobna do mistrza eliksirów.


Ojciec cz 4

- Jak wejdziemy? -spytał Remus.
- Severus zna hasło.-powiedział spokojnie Albus.- Ty Remusie i Severusie wejdziecie do środka. Załóżcie pelerynę. pamiętajcie dziewczynka nie może krzyczeć.
- Skąd Snape zna hasło?-Syriusz robił się podejrzliwy. - Nadal jesteś śmierciożercą i kumplem Lucjusza?! Dumbledore skąd mamy wiedzieć, że stoi po naszej stronie?!
- Syriuszu zapewniam Cię, że Severus jest po naszej stronie.- Albus dał znak Snape'owi, by ten wypowiedział hasło. Severus podszedł bliżej bramy i wypowiedział 3 słowa ,,auferam sanguinem proditor''(precz zdrajcom krwi). Brama natychmiast otworzyła się. Remus i Severus założyli pelerynę, Albus i Syriusz zostali na czatach.
Stanęli przy zielonych drzwiach, na których widniało logo Slytherinu. Sev wyciągnął różdżkę i wycelował w klamkę. ,,Alohomora" Wypowiedział słowa zaklęcia. Drzwi otworzyły się wydając przy tym ciche skrzypnięcie. Weszli do środka. W domu było cicho. Naprzeciw ujrzeli marmurowe schody.
- Musimy sprawdzić najpierw na dole.- szepnął Remus. Mężczyźni przeszukali cały dół, ale nikogo tam nie znaleźli.
- Musi być na górze. - szepnął po raz kolejny Lupin. Zaczęli więc wchodzić po schodach, których było z 50. Rezydencja była naprawdę ogromna. Gdy znaleźli się na górze, Sev wywrócił oczy. Było tam z 10 pokoi.
- Ależ se rezydencje odwalił!-prychnął Snape. Był u Malfoy'ów kilka razy, ale nigdy nie wchodził na górę. Wydawało mu się to zbędnym zajęciem oglądać całą posiadłość Lucjusza i Narcyzy.
- Co teraz?-spytał Lupin.
-Sprawdzimy wszystkie pokoje. Nikt nas nie zauważy.- Po kolei otwierali wszystkie drzwi do pokoi. Nikogo nie było.
- Nie ma właścicieli?-zdziwili się oboje.
- Lupin jeszcze jeden pokój.-Faktycznie był tam jeszcze jeden maleńki pokoik. Otworzyli ostrożnie hmm...nie. To nie były drzwi. To były bardziej wrota. Po cichu zakradli się do środka. Było tam tylko jedno małe okno, a przy nim stało łóżko. Zdjęli z siebie pelerynę. Ujrzeli w łóżku śpiącą, wychudzoną i zapłakaną dziewczynę o  długich czarnych włosach. Na sobie miała ciemną sukienkę.
Dziewczyna oddychała ciężko.
- Kim ona jest?- spytał jakby siebie Lupin. Snape podszedł do śpiącej i przyłożył dłoń do jej czoła i potem dotknął jej ręki.
- Jest wyziębiona.-powiedział.
- Wcale się nie dziwię. Nawet nie ma kołdry. Dobra bierzemy ją.- Na te słowa oczy nieznajomej otworzyły się. Była przerażona. Usiadła i schowała głowę w kolanach.
- Nie bój się. Jesteśmy przyjaciółmi. Chcemy Ci pomóc.- powiedział spokojnie Remus. Snape patrzył się co najmniej dziwnie. Jakby ją znał. - Jak Ci na imię?- spytał wilkołak.
- Te-Te-Tenebris. -spojrzała na mężczyzn. Jej twarz była blada. Cała się trzęsła.
- Chodź uwolnimy Cię.-Remus wyciągnął zachęcająco dłoń.  Tenebris jednak skuliła się w sobie i szepnęła:
- Zimno.- Snape natychmiast wziął dziewczynkę w ramiona i przykrył swoją peleryną. Tenebris objęła szyję Severusa. Lupin założył na wszystkich pelerynę. Wyszli z domu.
- Mamy ją.-zawołał Lunatyk. - Szybko jest totalnie wyziębiona. Szybko do Nory. - Za chwilę wszyscy wylądowali w Norze.
- Dajcie koce!- krzyknął Syriusz. Severus okrył Tenebris, która była jeszcze bardziej  wystraszona niż w rezydencji.

piątek, 21 sierpnia 2015

Ojciec cz 3
Eileen wzięła syna na ręce. Dziecko spało, więc dziewczyna spytała, gdzie by mogła je położyć.
- Na 1 piętrze obok schodów przygotowałam pokój dla Somnusa. Pokój obok jest sypialnia dla Ciebie i Severusa.- Molly powiedziała i spojrzała w stronę Snape'a.
- Co?! Oni mają spać razem?!-Potter zachłysnął się własną śliną.
- Harry wiem, że nie lubisz profesora Snape'a, ale zrozum on kocha Twoją siostrę.- powiedział Albus. Harry wyszedł wzburzony do swojej sypialni. Eileen westchnęła ciężko.
- Chodź. Jesteś zmęczona.- mistrz eliksirów objął ukochaną i razem poszli na górę. Ślizgonka położyła Somnusa w kołysce i po chwili poszła do Severusa. Mężczyzna już leżał w łóżku. Dziewczyna przebrała się w piżamy i położyła się obok swojej miłości.
- Severusie obiecaj mi, że będziesz ostrożny jak będziecie ratować tą dziewczynę.
- Obiecuje.- Sev pocałował Eileen,- Kocham Cię- szepnął. Ona i On całowali się namiętnie...

Dobiegała 4 nad ranem. Wszyscy spali tylko Syriusz czuwał nad Luną. Nie wiedział co nim kierowało, ale pogłaskał ją delikatnie po policzku. Dziewczyna otworzyła słabo oczy.
- Gdzie jestem.-spytała słabo.- Kim jesteś? Wypuść mnie proszę.- Luna myślała, że porwali ją śmierciożercy.
- Cii...spokojnie. Nic Ci tu nie grozi. Śpij.- Black uspokoił dziewczynę i okrył ją kocem.
- Jak Ci na imię?- spytała nieśmiało Luna.
- Syriusz, a Ty jesteś Luna.- Luna kiwnęła potakująco głową.-Wszystko będzie dobrze. Śpij.
- Nie pójdziesz nigdzie?
- Nie. Zostanę przy Tobie.- Luna zasnęła. Black nie wiedział co się z nim dzieje. Czuł, że żołądek przewraca mu się do góry nogami. Patrzył na blondynkę i nie mógł oderwać od niej oczu. Po chwili zasnął na krześle.

-Severusie. Severusie. Obudź się.- Severus otworzył niechętnie oczy. Zobaczył Lupina.- Wyruszamy. Albus i Syriusz są już na dole. -Sev zwlókł się z łóżka. Na sobie miał tylko bokserki. Remus spojrzał na Eileen, która zmieniała pozycje podczas snu. Zauważył, że dziewczyna nie ma na sobie piżam, Jej ramię było odkryte. Lupin spojrzał badawczo na Snape'a.
- Robiliście to?- spytał. Jego oczy wyrażały niezadowolenie.
- Nie Twoja sprawa.
- Severus ja rozumiem, że Ty ją kochasz, ale Ona jest jeszcze dzieckiem. Urodziła już jedno dziecko...
- Lupin daruj sobie.- powiedział oschle nietoperz. Remus wyszedł bez słowa.
- I co? Idzie?-Syriusz przeżuwał kanapkę.
- Tak. Zaraz tu będzie. Zrobię kawy. Napijecie się?
- Ja z chęcią.-odp Black. Do kuchni wszedł Sev.
- Severusie zjedz coś.-Dumbledore wskazał miejsce przy stole. Remus nie odzywał się do Snape'a. Po 15 minutach mężczyźni wyszli po cichu z domu.
- Masz to o co Cię prosiłem?- Zapytał Albus Severusa.
- Tak.
- Co takiego?-wtrącił się Black.
- Pelerynę Niewidkę.-odp Albus.- Do środka wejdą Remus i Severus. My będziemy na zewnątrz was osłaniać. Kiedy weźmiecie dziewczynkę zasłońcie jej usta. Może się wystraszyć i zacząć krzyczeć.
O jesteśmy na miejscu. Do siedziby Malfoy'ów przeniesiemy się świstoklikiem.-Wszyscy chwycili starą konewkę i po chwili stali przed wielką rezydencją.


Ojciec cz 2
-Remusie co się dzieje?-do pokoju wszedł dyrektor.
- Albusie. Harry ma wysoką gorączkę. Wtargnął komuś do umysłu zanim znaleźliśmy się tutaj.
- Profesorze- do rozmowy wtrącił się Potter- ta dziewczyna którą widziałem jest w siedzibie Malfoy'ów! Musimy ją ratować! - Harry wstał gwałtownie z kanapy. Jego czarne włosy kleiły mu się do czoła.
- Tttt....Harry kładź się!- Remus chwycił chłopaka za ramiona i chciał go położyć, jednak ten stawiał opór.
- Puszczaj mnie! musimy ją ratować! Jak nic nie zrobicie ja sam tam pójdę!
-Harry uspokój się! Uratujemy dziewczynkę, ale czekamy na wieści od Syriusza i Dory. Usiądź i wypij do końca herbatę.-Remus zmusił Gryfona, by ten w końcu usiadł.
- Profesorze Dumbledore! Pani Poppy przyszła z Somnusem.- krzyknęła Hermiona. Albus podszedł do pielęgniarki i wziął śpiące dziecko na ręce.
- Zabije tą gnidę! Zostawił własne dziecko!- Harry cały czas się wściekał.
- Nawet w gorączce nie możesz przestać.- Susan usiadła koło chłopaka.- Eileen też go zostawiła nie zapominaj o tym.- Potter prychnął. Nagle rozległo się gwałtowne pukanie do drzwi. Wszyscy spojrzeli na siebie ze zdziwieniem.
- Ja otworzę.- Ron podszedł do drzwi i je otworzył. Do środka wszedł Syriusz. Jednak nie był sam. W ramionach trzymał nieprzytomną i zakrwawioną blondynkę.
- Przynieście ciepłej wody i okłady!- krzyknął i położył ją na kanapie, na której przed chwilą siedział Potter. Gryfon wstał  ze zdumienia. Znał tę dziewczynę. Była to Luna Lovegood z Ravenclaw'u i przy okazji koleżanka Susan.
- Co się stało?!- spytali wszyscy na raz.
- Śmierciożercy byli w okolicy. Szukali Eileen. Byli u Ksenofiliusa Lovegooda. Zaatakowali dziewczynkę.- powiedział Syriusz opatrując jej rany.- Oberwała rykoszetem. Rzuciła drętwotę na jednego ze śmierciozerców, który zdążył się obronić.
- Ale ona powinna być w szkole!  Uczniowie mieli wyjeżdżać z rana! Poza tym czemu tu nadal jesteśmy?! Ostatnim razem jak się chowaliśmy to znaleźli nas! Musimy uciekać!- Susan zaczęła panikować.
- Rzuciliśmy na dom zaklęcie tarczy. Susan uspokój się! Nie wolno nam panikować!- Lupin był wykończony.  W pewnym momencie w salonie znaleźli się Eileen i Severus. Wyszli z kominka jak gdyby nigdy nic.
- Pogięło was!!! Cały Zakon postawiliście na nogi!!! Dora poszła was szukać i jeszcze nie wróciła!!!- Black szedł w kierunku Snape'a.- Co Ty sobie myślisz Snape?!- spytał
- Opanuj się Black! Przyszliśmy zaproponować wam schronienie.
- Ty debilu! Jesteśmy tutaj przez Ciebie, a teraz zgrywasz bohatera?!  A mogę chociaż wiedzieć gdzie się szlajaliście, kiedy my narażaliśmy życie?!
- Black! - Severus spoliczkował Syriusza.- Smierciożercy szukali Eileen, a nie Pottera. Byliśmy w dolinie Godryka.- powiedział patrząc na Blacka. który miał czerwony policzek od uderzenia.
- Świetnie! A  mogę wiedzieć po jakie licho?!-spytał mężczyzna.
- Byliśmy na grobie Lily i Jamesa moich rodziców.- powiedziała ze łzami w oczach Eileen. Zapadło niezręcznie milczenie, które przerwał Harry.
- Wzruszająca historia. Możemy iść po tą dziewczynę?- Potter nie odpuszczał.
- Jaką dziewczynę?- spytała Ślizgonka ze zdziwieniem. Lupin opowiedział pokrótce o tym, co Gryfon zobaczył.
- Chcecie ją ratować?- zapytał nietoperz.
- Tak, a co? Nie pasuje Ci coś?
- Potter! Uważaj do kogo mówisz! Jestem nauczycielem...
- Ta, który przespał się w własną uczennicą!- Sev pobladł(było to możliwe) jednak zachował zimną krew.
- Skąd pewność, że to nie pułapka?-spytał.
- Nie mamy takiej pewności. Ale może Harry ma rację. Mam propozycję. Niech pójdą tylko wyznaczone osoby.- zaproponował Albus.
- Ja idę!
- Ty na pewno nie Harry. Ciebie nie mogą skrzywdzić. Pójdzie Syriusz, Severus, ja i Remus. Reszta zostaje. Molly zaopiekujesz się dziećmi.- Reszta zakonu nie była zadowolona z decyzji dyrektora. Chcieli walczyć, a mają siedzieć w domu?
- Wybierzemy się tam z rana. Musimy wypocząć.
...
-Tenebris! Gdzie się włóczysz?! Wracaj, albo zamknę Cię w lochu!
- Wybacz. Chciałam tyko na chwilę wyjść na dwór.-dziewczynka była zalana łzami.
- Jest noc. A może chciałaś dać nogi? Nigdy stąd nie uciekniesz. - Lucjusz pociągnął za sobą wychudzone, zapłakane i niewinne dziecko.

niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział czterdziesty piąty:Ojciec.
Cała trójka stała na błoniach Hogwartu. Było zimno. Na czarnym niebie świeciły gwiazdy. 
- Dobra teleportujemy się. Chwyćcie mnie za ramię.- oznajmił Lunatyk. 
- Profesorze.- Potter chciał coś powiedzieć.
- Nie teraz Harry chwyć mnie za rękę.
- Ale ja...mi
- Harry chwyć...
- Remus! źle się czuję.-Harremu zaczął wirować cały świat. 
Dziewczyna siedziała na  ciemnych schodach. Szlochała.
- Tato kim jesteś? Mam nadzieje, że jesteś lepszy niż mama. Ona tylko krzyczy. A Lucjusz każe mi cały czas sprzątać. Chcę stąd uciec. Nie wiem kim jesteś tato, ale wierzę, że jesteś lepszy niż mama. Ja ją kocham, ale ona mnie nienawidzi. Jestem w siedzibie Lucjusza i Narcyzy. Czasami przychodzi Czarny Pan. Ja się go boję. Trzyma mnie bo jestem niby jakimś zakładnikiem. Niech ktoś mi pomoże.....- płakała 
- Harry! Ocknij się.- Remus czuwał nad Gryfonem i przykładał zimny okład do czoła.
- Remusie on ma strasznie wysoką gorączkę.- Molly stała nad Lupinem.
- Ona tam jest...trzeba ją...ratować.
- Harry?-Lupin klepał chłopca po policzku.- Kogo ratować Harry?
- On majaczy Remusie.
- Nie sądzę. Harry ma dar wchodzenia komuś do umysłu. Robi to mimowolnie, ale boleśnie przeżywa takie rzeczy.-Potter otworzył załzawione oczy.
- Gdzie jestem?-spytał kiepsko
- W Norze teleportowaliśmy się.
- Nic nie pamiętam.
- Zemdlałeś zanim się teleportowaliśmy.- Nagle chłopak szybko usiadł na kanapę.
- Musimy ją ratować. Jest u Malfoyów.- w oczach Harrego było szaleństwo.
- Kto jest u mojego ojca?-do salonu wszedł Draco.
- Nie wiem. Jakaś dziewczyna. Widziałem ją na schodach. Płakała. Mówiła, że chce poznać swojego ojca i że matka jej nienawidzi.
- Jesteś pewny, że to nie był sen?- Lunatyk patrzył na chłopaka ze zmartwieniem.
- Nie na pewno to nie był sen. Zróbcie coś. Ona jest więziona przez Riddle'a.
- Dobrze Harry zobaczymy, co da się zrobić, ale musimy poczekać na Syriusza i Dorę, a teraz napij się herbaty. Nie wyglądasz za dobrze.- Lupin podał Potterowi kubek z herbatą.
Rozdział czterdziesty czwarty: Mroczna zagubiona.
- Gdzie się podziała ta ofiara losu?!
- Tu jestem mamo.- Z kąta wyszła szczupła i niebyt śmiała 15 letnia dziewczyna o czarnych długich włosach i błękitnych oczach.
- Nie mów tak do mnie.- wrzeszczała matka.
- Ale Ty jesteś moją...
- Jestem ale  się ciebie wyrzekłam. Trzymam Cię tu tylko, bo Czarny Pan tak sobie życzy. Jesteś tylko zakładnikiem. Nic tu po szlamie. Co za wstyd!
- Nie mów tak!- dziewczynka zaczęła łkać.- Nic nie zrobiłam! Dlaczego mnie tak traktujesz?!
- Bo jesteś podobna do ojca, a ja go nienawidzę.
- To jakim cudem stoję tu przed tobą?! Musiałaś z nim spać! To jak go możesz nienawidzić!
- Głupia zabawa. Ktoś podał eliksir miłosny mi i jemu i jesteś. Proste.
- Kim jest mój ojciec?-pytała dziewczyna.
- Tchórzem i zdrajcą. Koniec tych rozmów, przyszłam tu, bo Lucjusz ma interes do Ciebie.
- Tylko nie ON. Nigdzie nie idę. Niech męczy kogoś innego. Ma skrzata domowego. On może mu usługiwać.
- O nie smarkulo! Kobieta pociągnęła dziewczynę za włosy i zaprowadziła  do salonu w dworze Malfoyów.
 Tejemnicza nieznajoma 

Rozdział czterdziesty trzeci: Poszukiwani.
- Harry obudź się!- Susan szarpała Pottera. Po nieprzyjemnej rozmowie ze Snepem Gryfon zasnął w dormitorium Gryfindoru. Chłopak otworzył niechętnie oczy.
- Co jest?- spytał.
- Zebranie ZF. Pospiesz się. Jest za pięć 24:00.
- O matko muszę tam iść? Tam będzie siedziała ta czarna poczwarka.
- Nie wygłupiaj się. On  jest członkiem Zakonu. Wiem, że niezbyt się lubicie, ale ogarnij się i zaciśnij zęby. Eileen i Snape mają dziecko. Trudno stało się.A teraz chodź.-Harry zwlókł się z łóżka. Kiedy Susan i Potter szli do gabinetu Albusa natknęli się na Hermionę.
- Cześć!-powiedziała rozradowana.
- Hej. -powiedział Harry potknął się i przewrócił.-Na Merlina! Po co na środku korytarza leży mnóstwo walizek?
- Dumbledore zamyka Hogwart. Wszyscy uczniowie jadą do domów. Tylko Zakon zostaje.-odp Hermiona.
- Co?!- Potter wstał. Był zaskoczony.- Przecież jeszcze miesiąc nauki! Dlaczego?
- Dlatego panie Potter, że Voldemort rośnie w siłę i zamierza wejść na teren naszej szkoły.-Hermiona uśmiechnęła się szyderczo.
- A Ty skąd to wiesz?-Susan spytała.
-Byłam dziś u Remusa, znaczy u profesora Lupina.- Granger zaczerwieniła się.
- Jesteście na TY?-Susan dopytywała.
- No tak...sam to zaproponował.- tłumaczyła się Gryfonka. Harremu coś nie pasowało w zachowaniu przyjaciółki.
- Dobra, dobra ale wracając do Voldemorta to niepotrzebnie dyrektor wysyła uczniów do domów. Przecież ta łysa pała bez nosa nigdy nie wejdzie do Hogwartu.
- Ta ,,łysa pała bez nosa" to potężny czarnoksiężnik. Nie żartuj sobie.- Smith była wyraźnie wkurzona.
  Cała trójka znalazła się przed gabinetem Dumbledora. Potter nacisnął klamkę, jednak drzwi były zamknięte.
- Co jest na gacie Merlina?!- krzyknął chłopak.
- Jak to zamknięte? Przcież jesteśmy trochę spóźnieni. Wszyscy powinni być już w gabinecie.- Granger podeszła do drzwi, wyciągnęła różdżkę. Juz miała rzucić Alohomorę. kiedy usłyszała głos Lupina.
- To nic nie da. Spotkanie się nie odbędzie. Severus i Eileen znikli. Cały Zakon postawili na nogi. Syriusz i Tonks polecieli na miotłach poza teren Hogwartu. Dumbledore, Moody i reszta  Zakonu pakują się. Polecą do Nory. Posłali mnie po was. Lecimy do Nory.
- Ale gdzie mogli zniknąć? Przecież nie mogliby zostawić Somnusa. W Hogwarcie ich nie ma?- spytała Smith.
- Nie. Sprawdzałem na mapie Huncvotów. Musieli wyjść poza teren Hogwartu.
- A może są w Snape mancion?-zasugerował Potter.
- Możliwe.
- No właśnie. Albus wie gdzie jest jego siedziba.- Granger świeciły oczy.
- Niestety nawet jeśli tam są to Severus zmienił hasło.
- Ja go zatłukę! Co za bydlę!
- Nie mów tak Harry! Dobra dzieciaki zbierajcie się. Za 10 minut widzę was na błoniach szkoły.
-Ale Remusie co z resztą uczniów?
- Jutro jadą do domu Hermiono. Do tego czasu zajmie się nimi Minerwa.

niedziela, 10 maja 2015

Rozdział czterdziesty drugi: Sekret
- Jak to chce mnie zabić? Nie rozumiem.-Eileen trzymała w ramionach Somnusa.
- Dowiedział się o Tobie. Lupin wszystko wyjawił Czarnemu Panu.- Ślizgonka stała jak wryta. Nie wiedziała co się się dzieje. Jeszcze niedawno sama stała oko w oko ze śmiercią.
- Musimy uciekać Eileen. Musimy się ukryć nasze dziecko jest w poważnym niebezpieczeństwie. jeśli Czarny Pan...-tu Snape złapał się za głowę. Świat zaczął mu wirować. W tym momencie zdał sobie sprawę jak bardzo kocha Eileen i Somnusa.
- Wszystko w porządku?-spytała dziewczyna.
- Eileen musimy powiadomić Zakon.
- Tak masz rację.
- Eileen?-korytarzem szedł Harry.
- Harry!-ucieszyła się Ślizgonka, jednak Harry nie wyglądał na zadowolonego. Patrzył na Snape'a spode łba.
- To prawda?-spytał.
-Ale co?
- Że to dziecko jest Snape'a?
- Tak jest panie Potter. To dziecko jest moje.- Snape wtrącił się do rozmowy.
- Jak śmiałeś!!!-Potter był wściekły.
- Uważaj do kogo mówisz Potter!
- Dobrze wiem do kogo mówię! Jakim prawem dobierałeś się do mojej siostry co?! Ty z nią razem śpisz, a ja mam nazywać Cię PROFESOREM?! Ty łajdaku!- Harry wyciągnął różdżkę. Chciał rzucić zaklęcie, ale jakaś silna dłoń powstrzymała go. Był to Remus Lupin.
- Zostaw mnie Remus! Ta kreatura wykorzystała...
- Uspokój się.- Lupin był zbyt spokojny.
- Eileen daj dziecko.-oznajmił Remus.
- Co?!
- W co ty pogrywasz Lupin? To mój syn. Nie pozwolę...
- To polecenie dyrektora. Spokojnie nic się nie stanie. Dziś o  północy jest tajne zebranie Z.F. Wszyscy mają się zjawić.- Snape, Potter i Ellis wymienili spojrzenia. Ślizgonka oddała Somnusa Remusowi. Po chwili jej ojciec chrzestny oddalił się. Cała trójka stała jak wryta.
- Zapłacisz mi za to Snape.- oznajmił Harry i udał się do wieży Gryffindoru.

piątek, 27 lutego 2015

Rozdział czterdziesty


- Popy. Co jej jest? - spytał drżącym głosem Snape.
- Zaraz się okaże. W tym czasie obaj wychodzicie. Snape nie patrz tak na mnie. Obaj.
- Gdy panowie już wyszli mogę się tobą zająć złotko - to powiedziawszy wzięła się do roboty.

Snape przeszedł po raz chyba setny ten sam odcinek korytarza. Bardzo niepokoił się o Eileen. Gdy zobaczył pomocnice pani Popy podszedł do niej żwawym krokiem i spytał:
- Co z Nią?
- Rodzi.- odpowiedziała jedna z pomocnic. Snape stał jak wryty.
- Jak to rodzi? Już?!- Syriusz podszedł do Severusa.
- Tak. Przepraszam muszę iść.- to powiedziawszy pomocnica weszła do Skrzydła Szpitalnego.
- Severusie wszystko w porządku?-spytał Syriusz- nie wyglądasz za dobrze. Może usiądziesz?
- Tak, tak.- nagle dało się słyszeć płacz dziecka. Po chwili na korytarz wyszła jedna z pomocnic Poppy. Trzymała na rękach noworodka.
- Twój syn.- pomocnica podała Severusowi dziecko. Snape miał łzy w oczach.
- Mój syn! To moje dziecko.- Sevrus trzymał w ramionach syna.
- Gratuluje!-Syriusz przyglądał się dziecku z uwagą. Było podobne do Sevrusa. Miało czarne włosy,ale oczy były zielone.
- Możemy iść do Eileen?- spytał Black.
- Zapraszam.- Snape i Black weszli do szpitala. Severus usiadł na łóżku ukochanej.
- Dziękuje Ci.- szepnął jej do ucha.
- Jak będzie się nazywał?-spytała.
- Może Somnus?- zaproponował Sev.
- Może być. Somnus mój synek.
- Musi mi pan go oddać profesorze.- powiedziała pani Pomfrey i zabrała Somnusa.
- Kocham Cię Eileen.- spojrzał na dziewczynę, jednak ta miała zamknięte oczy.- Eileen? Eileen?! -ta nie reagowała. Była blado sina. - Otwórz oczy!
- Co się dzieje Severusie?!- Syriusz podbiegł do łóżka.
- Nie wiem! Eileen?!
- O nie! Ona krwawi!- Severusie musimy zawołać Poppy! Poszła gdzieś z dzieckiem. No idź!
- Eileen obudź się! Nie zostawiaj mnie!
- Severusie!- Łapa starał się odciągnąć przyjaciela od dziewczyny.- Severusie!
- Ona...nie.....pomóż mi proszę.-to mówiąc Snape zemdlał. Syriusz złapał go w locie i położył delikatne na ziemi.


Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...