niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział czterdziesty trzeci: Poszukiwani.
- Harry obudź się!- Susan szarpała Pottera. Po nieprzyjemnej rozmowie ze Snepem Gryfon zasnął w dormitorium Gryfindoru. Chłopak otworzył niechętnie oczy.
- Co jest?- spytał.
- Zebranie ZF. Pospiesz się. Jest za pięć 24:00.
- O matko muszę tam iść? Tam będzie siedziała ta czarna poczwarka.
- Nie wygłupiaj się. On  jest członkiem Zakonu. Wiem, że niezbyt się lubicie, ale ogarnij się i zaciśnij zęby. Eileen i Snape mają dziecko. Trudno stało się.A teraz chodź.-Harry zwlókł się z łóżka. Kiedy Susan i Potter szli do gabinetu Albusa natknęli się na Hermionę.
- Cześć!-powiedziała rozradowana.
- Hej. -powiedział Harry potknął się i przewrócił.-Na Merlina! Po co na środku korytarza leży mnóstwo walizek?
- Dumbledore zamyka Hogwart. Wszyscy uczniowie jadą do domów. Tylko Zakon zostaje.-odp Hermiona.
- Co?!- Potter wstał. Był zaskoczony.- Przecież jeszcze miesiąc nauki! Dlaczego?
- Dlatego panie Potter, że Voldemort rośnie w siłę i zamierza wejść na teren naszej szkoły.-Hermiona uśmiechnęła się szyderczo.
- A Ty skąd to wiesz?-Susan spytała.
-Byłam dziś u Remusa, znaczy u profesora Lupina.- Granger zaczerwieniła się.
- Jesteście na TY?-Susan dopytywała.
- No tak...sam to zaproponował.- tłumaczyła się Gryfonka. Harremu coś nie pasowało w zachowaniu przyjaciółki.
- Dobra, dobra ale wracając do Voldemorta to niepotrzebnie dyrektor wysyła uczniów do domów. Przecież ta łysa pała bez nosa nigdy nie wejdzie do Hogwartu.
- Ta ,,łysa pała bez nosa" to potężny czarnoksiężnik. Nie żartuj sobie.- Smith była wyraźnie wkurzona.
  Cała trójka znalazła się przed gabinetem Dumbledora. Potter nacisnął klamkę, jednak drzwi były zamknięte.
- Co jest na gacie Merlina?!- krzyknął chłopak.
- Jak to zamknięte? Przcież jesteśmy trochę spóźnieni. Wszyscy powinni być już w gabinecie.- Granger podeszła do drzwi, wyciągnęła różdżkę. Juz miała rzucić Alohomorę. kiedy usłyszała głos Lupina.
- To nic nie da. Spotkanie się nie odbędzie. Severus i Eileen znikli. Cały Zakon postawili na nogi. Syriusz i Tonks polecieli na miotłach poza teren Hogwartu. Dumbledore, Moody i reszta  Zakonu pakują się. Polecą do Nory. Posłali mnie po was. Lecimy do Nory.
- Ale gdzie mogli zniknąć? Przecież nie mogliby zostawić Somnusa. W Hogwarcie ich nie ma?- spytała Smith.
- Nie. Sprawdzałem na mapie Huncvotów. Musieli wyjść poza teren Hogwartu.
- A może są w Snape mancion?-zasugerował Potter.
- Możliwe.
- No właśnie. Albus wie gdzie jest jego siedziba.- Granger świeciły oczy.
- Niestety nawet jeśli tam są to Severus zmienił hasło.
- Ja go zatłukę! Co za bydlę!
- Nie mów tak Harry! Dobra dzieciaki zbierajcie się. Za 10 minut widzę was na błoniach szkoły.
-Ale Remusie co z resztą uczniów?
- Jutro jadą do domu Hermiono. Do tego czasu zajmie się nimi Minerwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...