niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział czterdziesty piąty:Ojciec.
Cała trójka stała na błoniach Hogwartu. Było zimno. Na czarnym niebie świeciły gwiazdy. 
- Dobra teleportujemy się. Chwyćcie mnie za ramię.- oznajmił Lunatyk. 
- Profesorze.- Potter chciał coś powiedzieć.
- Nie teraz Harry chwyć mnie za rękę.
- Ale ja...mi
- Harry chwyć...
- Remus! źle się czuję.-Harremu zaczął wirować cały świat. 
Dziewczyna siedziała na  ciemnych schodach. Szlochała.
- Tato kim jesteś? Mam nadzieje, że jesteś lepszy niż mama. Ona tylko krzyczy. A Lucjusz każe mi cały czas sprzątać. Chcę stąd uciec. Nie wiem kim jesteś tato, ale wierzę, że jesteś lepszy niż mama. Ja ją kocham, ale ona mnie nienawidzi. Jestem w siedzibie Lucjusza i Narcyzy. Czasami przychodzi Czarny Pan. Ja się go boję. Trzyma mnie bo jestem niby jakimś zakładnikiem. Niech ktoś mi pomoże.....- płakała 
- Harry! Ocknij się.- Remus czuwał nad Gryfonem i przykładał zimny okład do czoła.
- Remusie on ma strasznie wysoką gorączkę.- Molly stała nad Lupinem.
- Ona tam jest...trzeba ją...ratować.
- Harry?-Lupin klepał chłopca po policzku.- Kogo ratować Harry?
- On majaczy Remusie.
- Nie sądzę. Harry ma dar wchodzenia komuś do umysłu. Robi to mimowolnie, ale boleśnie przeżywa takie rzeczy.-Potter otworzył załzawione oczy.
- Gdzie jestem?-spytał kiepsko
- W Norze teleportowaliśmy się.
- Nic nie pamiętam.
- Zemdlałeś zanim się teleportowaliśmy.- Nagle chłopak szybko usiadł na kanapę.
- Musimy ją ratować. Jest u Malfoyów.- w oczach Harrego było szaleństwo.
- Kto jest u mojego ojca?-do salonu wszedł Draco.
- Nie wiem. Jakaś dziewczyna. Widziałem ją na schodach. Płakała. Mówiła, że chce poznać swojego ojca i że matka jej nienawidzi.
- Jesteś pewny, że to nie był sen?- Lunatyk patrzył na chłopaka ze zmartwieniem.
- Nie na pewno to nie był sen. Zróbcie coś. Ona jest więziona przez Riddle'a.
- Dobrze Harry zobaczymy, co da się zrobić, ale musimy poczekać na Syriusza i Dorę, a teraz napij się herbaty. Nie wyglądasz za dobrze.- Lupin podał Potterowi kubek z herbatą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...