poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Ojciec cz 4

- Jak wejdziemy? -spytał Remus.
- Severus zna hasło.-powiedział spokojnie Albus.- Ty Remusie i Severusie wejdziecie do środka. Załóżcie pelerynę. pamiętajcie dziewczynka nie może krzyczeć.
- Skąd Snape zna hasło?-Syriusz robił się podejrzliwy. - Nadal jesteś śmierciożercą i kumplem Lucjusza?! Dumbledore skąd mamy wiedzieć, że stoi po naszej stronie?!
- Syriuszu zapewniam Cię, że Severus jest po naszej stronie.- Albus dał znak Snape'owi, by ten wypowiedział hasło. Severus podszedł bliżej bramy i wypowiedział 3 słowa ,,auferam sanguinem proditor''(precz zdrajcom krwi). Brama natychmiast otworzyła się. Remus i Severus założyli pelerynę, Albus i Syriusz zostali na czatach.
Stanęli przy zielonych drzwiach, na których widniało logo Slytherinu. Sev wyciągnął różdżkę i wycelował w klamkę. ,,Alohomora" Wypowiedział słowa zaklęcia. Drzwi otworzyły się wydając przy tym ciche skrzypnięcie. Weszli do środka. W domu było cicho. Naprzeciw ujrzeli marmurowe schody.
- Musimy sprawdzić najpierw na dole.- szepnął Remus. Mężczyźni przeszukali cały dół, ale nikogo tam nie znaleźli.
- Musi być na górze. - szepnął po raz kolejny Lupin. Zaczęli więc wchodzić po schodach, których było z 50. Rezydencja była naprawdę ogromna. Gdy znaleźli się na górze, Sev wywrócił oczy. Było tam z 10 pokoi.
- Ależ se rezydencje odwalił!-prychnął Snape. Był u Malfoy'ów kilka razy, ale nigdy nie wchodził na górę. Wydawało mu się to zbędnym zajęciem oglądać całą posiadłość Lucjusza i Narcyzy.
- Co teraz?-spytał Lupin.
-Sprawdzimy wszystkie pokoje. Nikt nas nie zauważy.- Po kolei otwierali wszystkie drzwi do pokoi. Nikogo nie było.
- Nie ma właścicieli?-zdziwili się oboje.
- Lupin jeszcze jeden pokój.-Faktycznie był tam jeszcze jeden maleńki pokoik. Otworzyli ostrożnie hmm...nie. To nie były drzwi. To były bardziej wrota. Po cichu zakradli się do środka. Było tam tylko jedno małe okno, a przy nim stało łóżko. Zdjęli z siebie pelerynę. Ujrzeli w łóżku śpiącą, wychudzoną i zapłakaną dziewczynę o  długich czarnych włosach. Na sobie miała ciemną sukienkę.
Dziewczyna oddychała ciężko.
- Kim ona jest?- spytał jakby siebie Lupin. Snape podszedł do śpiącej i przyłożył dłoń do jej czoła i potem dotknął jej ręki.
- Jest wyziębiona.-powiedział.
- Wcale się nie dziwię. Nawet nie ma kołdry. Dobra bierzemy ją.- Na te słowa oczy nieznajomej otworzyły się. Była przerażona. Usiadła i schowała głowę w kolanach.
- Nie bój się. Jesteśmy przyjaciółmi. Chcemy Ci pomóc.- powiedział spokojnie Remus. Snape patrzył się co najmniej dziwnie. Jakby ją znał. - Jak Ci na imię?- spytał wilkołak.
- Te-Te-Tenebris. -spojrzała na mężczyzn. Jej twarz była blada. Cała się trzęsła.
- Chodź uwolnimy Cię.-Remus wyciągnął zachęcająco dłoń.  Tenebris jednak skuliła się w sobie i szepnęła:
- Zimno.- Snape natychmiast wziął dziewczynkę w ramiona i przykrył swoją peleryną. Tenebris objęła szyję Severusa. Lupin założył na wszystkich pelerynę. Wyszli z domu.
- Mamy ją.-zawołał Lunatyk. - Szybko jest totalnie wyziębiona. Szybko do Nory. - Za chwilę wszyscy wylądowali w Norze.
- Dajcie koce!- krzyknął Syriusz. Severus okrył Tenebris, która była jeszcze bardziej  wystraszona niż w rezydencji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...