niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział piąty:Przez cierpienie do gwiazd.
... Leciał nad ziemią. Była noc, a gwiazdy lśniły złotym światłem. Nad nim szybował biały księżyc w pełni. Nie wiedział, co się stało ani też, gdzie się znajduje. Wiedział tylko jedno - było mu dobrze i chciał by tak pozostało. Jedyną rzeczą, którą by jeszcze pragnął to to, żeby przyjaciele mogli być razem z nim. Nagle ujrzał duży dom znajdujący się na ziemi. Obnirzył lot, aż w koncu stanął przed furtką domu. teraz mógł bliżej przypatrzyć się domowi. Był zniszczony. Okna były zbite, z drzwi wyłamane. Postanowił, że wejdzie do środka. W budynku panował chaos. Wszystko było porozrzucane. Chciał już wyjść, jednak zatrzymała Go jakaś tajemnicza muzyka dobiegająca z góry. Wszedł po kręconych, drewnianych schodach. Szedł za dżwiękiem. Stanął w drzwiach niedurzego pokoiku. Był to pokój dziecięcy. Stało tam łóżeczko. Nad nim w powietrzu wisiały zabawki. Miał dziwne przeczucie, że już kiedyś tu był dawno, dawno temu. Stanął na środku pokoju na granatowym dywanie. Okręcił się w koło, jednak stanął, bo jego wzrok przykuła framuga. Zdawało mu się, że... nie to niemożliwe! We framudze stał wysoki mężczyzna o czarnych  sięgających ramion włosach. Mężczyzna spojrzał na chłopca i upadł na ziemię. Podtrzymywał się tylko rękami. Mężczyzna zaczął płakać. Harremu zdawało się, że zna tego kogoś, ale skąd?
... Usłyszał męski spokojny głos. Wypowiadał Jego imię.
,, Harry wracaj proszę!"
W jednej chwili zniknął z domu i leciał w chmurach. Zabrakło mu siły. Zaczął spadać. Krzyczał. Ale nie ze strachu, ale z bólu. Blizna piekła Go niemiłosiernie. Płakał. Znowu usłyszał ten głos. Ktoś mówił do Niego łagodnym tonem. Dopiero teraz poczuł, że ktoś Go przytula. Postanowił otworzyć oczy. Gdy to zrobił oślepiło Go światło. Po chwili przyzwyczaił się do niego. Odruchowo zaczął szukać okularów. Po sekundzie ktoś mu je podał. Założył je i ujrzał swojego chrzestnego ojca.
- Harry obudziłeś się!- Syriusz był uradowany.
- Cześć...- wychrypiał Harry. Blizna cały czas Go piekła.- Co się stało?
- Chyba doznałeś jakiegoś wspomnienia no i... wiesz straciłeś przytomność.
- Byłem nieprzytomny?
- Tak, ale przez chwilę. Potem dostałeś eliksir Bezsennego Snu. Spałeś dwa dni.
- Syriuszu, ale jeśli dostałem ten eliksir to dlaczego śniłem?- Spytał Gryfon. Syriuszowi mina zrzedła. Tego się nie spodziewał.
- Śniłeś o czymś?
- Tak, ale to chyba nic ważnego. Syriuszu masz coś może przeciwbólowego. Blizna mnie boli.
- Boli mocno?- Łapa był wystraszony. Chłopiec kiwnął tylko głową. Syriusz wyciągnął różdżkę.
-Accio eliksir przeciwbólowy!- Do mężczyzny podleciał fiolka z zawartością fioletowego płynu. Podał ją Harremu. Ten wypił. Blizna przestała Go szczypać. Zaczął rozmawiać ze swoim opiekunem. Postanowił zwierzyć się przyjacielowi swojego ojca. Black nie wydawał się tym faktem zadowolony. Bał się o chłopaka. Był za niego odpowiedzialny.
Zapadł  wieczór. Łapa postanowił spać w pokoju razem z synem chrzestnym na wszelki wypadek. Położył się obok niego. Po niedługim czasie mityczny Morfeusz porwał dwóch Gryfonów w nieznany pełen przygód świat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...