Rozdział trzydziesty piąty: Ratunek.
Dumbledore zdawał się tą informacją...hm uradowany? Tak cieszył się, że wiedział, gdzie jest Remus, ale zarazem obwiał się jego stanu.
- I co?- spytał Syriusz.
- Musimy Go uratować. Na szczęście wiem, gdzie mieszka Bellatrix. To moja ciotka.- odp Tonks.
- Dobrze, ruszymy dziś w nocy. Dokładnie za godzinę. musimy omówić plan.- powiedział Albus.
- Mogę wyciągnąć Go z tej celi!- Łapa był zaangażowany.
- Niech i tak będzie. Tonks, będziesz stać na czatach. Ja mogę walczyć w razie wypadku.
- Może jeszcze kogoś weźmiemy? - zaproponowała Dora.
- Ale kogo?- zastanawiał się Syriusz.
- Mam na myśli Susan i Dracona. Są bardzo zdolni.
- Zgoda, ale muszą wykonywać wydane polecenia.- Albus podszedł do kominka.- Deportujemy się.- oznajmił.- Syriuszu przyprowadź dzieci i niech wezmą różdżki. Po 20 minutach Łapa wrócił razem z Draconem i Susan do gabinetu Albusa. Horacego już nie było.
- Chwyćcie moją rękę.- wszyscy chwycili przedramię Tonks. Deportowali się przed ogromny dwór. Było ciemno. Przed bramą dostrzegli Igora. Podeszli do niego.
- Musicie działać szybko. Macie klucz do jego celi.- Karkarow podał Albusowi klucz i otworzył bramę. Po kolei weszli na posiadłość Bellatrix. Dumbledore zatrzymał się i powiedział.
- Susan i Draco zostaniecie ze mną, w razie niebezpieczeństwa będziecie walczyć. Doro będziesz stała przed drzwiami domu, a Ty Syriuszu pójdziesz po przyjaciela.- wręczył Blacowi klucz. Ten podszedł do drzwi.
- Alohomora!- powiedział , jednak drzwi się nie otworzyły. - Albusie nie da rady otworzyć!- krzyknął. Susan podbiegła do Syriusza, wycelowała w drewniane drzwi różdżką.
-Bombarda Maxima!- drzwi rozleciały się na kawałki. Łapa stał jak wryty.- Na co czekasz, idź!- Łapa wszedł do środka. Od razu zobaczył drzwi prowadzące do piwnicy. Zbiegł na dół. W piwnicy było ciemno.
- Lumos Maxima!- zrobiło się jasno. Szukał swojego przyjaciela. Usłyszał ciche jęki. Szedł za głosem. Po chwili zobaczył w jednej z cel leżącego Lupina. Szybko otworzył celę kluczami. Alohomora nie zadziałałaby. Podbiegł do Remusa i przewrócił na plecy. Spodziewał się nieprzyjemnego widoku, ale nie aż takiego! Lupin był cały we krwi, jego ręka była dziwnie wygięta,chyba była złamana, sam Remus oddychał z trudnością. Black wziął nieprzytomnego na ręce. Ciało Lupina było przeraźliwie lekkie. Wyniósł go z piwnicy. Wyszedł na zewnątrz.
- Masz go?- krzyknęła Susan.
- Mam, idziemy szybko.- Cała ekipa wyszła za bramę.
- Dziękuje Ci Igorze!- Albus podziękował mu, po czym cała szóstka deportowała się do Hogwartu.
poniedziałek, 1 września 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział 48: -Idź do niej. Trzeba powiedzieć, że Snape odszedł.- nalegał Syriusz. -Wiesz przecież, że ona go tak mocno kocha. Jak ja jej t...
-
Rozdział dwudziesty drugi: Niefortunne przypadki. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Lekcje były luźniejsze. Wszyscy myśleli o nadchodz...
-
Tenebris Snape Tenebris Snape- córka Severusa Snape’a i Bellatrix Lestrange. Przez 13 lat mieszkała w sierocińcu. Pewnego dnia Bella za...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz